Palikot gotowy do walki o krzyż. Dziś wniosek o usunięcie symbolu ma trafić do marszałka Schetyny

Do 14 wniosek o usunięcie krzyża z Sali Plenarnej Sejmu trafi do marszałka Sejmu. - Powołujemy się na preambułę, art. 25 Konstytucji i inne paragrafy. Wniosek będzie prowadził Roman Kotliński - mówił w TOK FM Janusz Palikot. Lider Ruchu Palikota jest przygotowany na długą walkę. - W ostateczności wygramy w instytucjach europejskich - stwierdził. I zapowiedział, że w ciągu trzech miesięcy Ruch Palikota zmieni nazwę.


- Dzisiaj najpóźniej do godz. 14 wniosek będzie złożony. Powołujemy się na preambułę, art. 25 Konstytucji RP i na inne paragrafy. Pracowali nad tym konstytucjonaliści. Sprawę wniosku będzie prowadził Roman Kotliński, redaktor naczelny "Faktów i Mitów". Uważam, że krzyż przed zaprzysiężeniem nowych posłów powinien być zdjęty - mówił Janusz Palikot w TOK FM.

Ale nawet jeśli krzyż nie zniknie z Sali Plenarnej Sejmu, to jak zapowiedział polityk, posłowie Ruchu Palikota nie będą protestować i złożą ślubowanie. - Zapowiedziałem, że ekscesów nie będzie - podkreślał gość Poranka Radia TOK FM.

Wnioskodawcy są gotowi na długa batalię. Jak tłumaczył Palikot, jeśli Grzegorz Schetyna nie zajmie się wnioskiem - pismo trafi do jego następcy. - Spodziewam się, że tuż przed Bożym Narodzeniem będzie ostateczna decyzja Sejmu w tej sprawie. Spodziewam się, że krzyż zostanie, więc wtedy złożymy skargę do Trybunału Konstytucyjnego - zapowiedział.

Jeśli sędziowie TK uznają, że symbol religijny może pozostać w Sejmie - Ruch Palikota zainteresuje sprawą instytucje europejskie. - Jestem dobrej myśli. W ostateczności wygramy w instytucjach europejskich - powiedział.

Ruch Palikota - jeszcze tylko przez trzy miesiące

Program i nazwa "Ruch Palikota" dał nowemu ugrupowaniu aż 40 mandatów poselskich. Ale jak zapowiedział jego twórca - już niedługo będziemy musieli pożegnać z tą nazwą. - Ta nazwa to był świetny chwyt marketingowy. Ale za kilka miesięcy ją zmienimy. Proszę mi dać trzy miesiące - mówił w rozmowie z Janiną Paradowską.

Nie zmieni się za to skład klubu parlamentarnego Ruchu Palikota. Bo Sławomir Kopyciński nie zamierza zrezygnować z mandatu posła. Mimo, że jego obecny przełożony - Janusz Palikot - po rozstaniu z PO złożył mandat. - Mogę dać gwarancję, jak obserwowałem go w poprzedniej kadencji Sejmu, to on cały czas był w Ruchu Palikota - mówił gość Poranka Radia TOK FM.



Dlaczego więc przed wyborami Kopyciński nie zdecydował się na zmianę barw partyjnych? - Może nie wierzył w nasz sukces - odpowiedział Janusz Palikot. I zapewnił, że stanowisko wiceszefa klubu parlamentarnego to nie cena, za jego ucieczkę z SLD. - Nie było żadnego handlu. To stanowisko nie daje apanaży - mówił były polityk Platformy Obywatelskiej.

Teraz stawiamy na sprawy społeczne...

Pierwszym krokiem Ruchu Palikota po sukcesie wyborczym było wyruszenie na wojnę w sprawie krzyża. Potem przyszedł czas haseł wzywających do legalizacji marihuany i wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich. Co dalej? Palikota zapewniał w TOK FM, że jego celem nie jest wyłącznie wywoływanie kontrowersji i podgrzewanie temperatury debaty politycznej.

Jak mówił, teraz przyszedł czas na sprawy społeczne. - Razem z Piotrem Ikonowiczem chcemy nowelizacji ustawy o ośrodkach społecznych. Byłem w Domu Opieki Społecznej na warszawskiej Woli. Ludzie przetrzymywani są tam w skandalicznych warunkach - relacjonował Janusz Palikot.

Zamknięte szkolenie dla posłów od Palikota Co to jest depenalizacja?>>

DOSTĘP PREMIUM