"Prezes musi wyrzucić Ziobrę. On popełnił najcięższy grzech - nielojalności"

Prezes Kaczyński, zdaniem Tomasza Wołka, zdecyduje się na wyrzucenie Zbigniewa Ziobry. Jaka przyszłość czeka wtedy europosła? - Bez pieniędzy nie będzie w stanie zrobić literalnie nic. Nawet gdyby ziobryści stworzyli klub parlamentarny, to pieniędzy starczy im tylko na rachunki - uważa Tomasz Lis.
- Zwykle bywa tak, że wybory uspokajają scenę polityczną. Tym razem po wyborach rozpoczęły się w partiach ruchy tektoniczne. Prawdziwym fenomenem jest to, co dzieje się w Prawie i Sprawiedliwości. Wydawało się, że to skamielina nie do ruszenia. I przywalona ciężkim głazem niezmieniona przetrwa, dopóki Jarosław Kaczyński będzie w stanie ruszyć ręką. A tu nastąpiło pęknięcie! - oceniał w TOK FM Tomasz Wołek.

Według publicysty efekt ofensywy Zbigniewa Ziobry jest łatwy do przewidzenia. - Największym grzechem w PiS był grzech nielojalności, niesubordynacji, nieposłuszeństwa. I on został popełniony. Prezes musi go wyrzucić. Nie ma wyjścia - mówił.



Tomasz Lis nie jest pewny, czy awantura w Prawie i Sprawiedliwości skończy się wyrzuceniem byłego ministra sprawiedliwości. Nie wierzy też, że Ziobro ma szanse na sukces poza macierzystą partią. - Bez pieniędzy on i ziobryści nie będą w stanie zrobić literalnie nic. Gdyby stworzyli oddzielny klub parlamentarny w Sejmie, to pieniędzy starczyłoby im na rachunki. A zaraz będzie kolejna kampania, na którą będzie trzeba pieniędzy. I nie tyle, ile miał PJN. Tylko znacznie więcej. A tam pieniędzy ani dziś, ani jutro nie będzie - stwierdził.

Sceptyczny, co do możliwości odejścia Ziobry z PiS, jest również prof. Wiesław Władyka.

- Klan ziobrystów, to ok. 30 osób. Powiedzmy, że dochodzi do rozłamu i powstaje nowy klub sejmowy. Muszą przetrwać trzy lata, pod presją, właściwie bez ideologii. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Ale z drugiej strony Ziobro, który pozostanie w PiS musiałby przechodzić kolejną falę upokorzeń - spekulował publicysta tygodnika "Polityka".

"Lepiej, żeby Schetyna..."

Zdaniem Jacka Żakowskiego najważniejsze jest to, co dzieje się w partii rządzącej. - Są omawiane scenariusze, że pan Schetyna nie wytrzyma. Podobno są jakieś rozmowy między konserwatywną częścią PO i częścią posłów PiS, żeby stworzyć coś nowego. Rozmawiałem z kilkoma politykami, mówią że nie jest wykluczone, że wybory mogłyby odbyć się już w marcu. Może to nie jest tylko bujanie w obłokach.



Ale według Lisa takie spekulacje to właśnie bujanie w obłokach. - Na dłuższą metę upokarzanie Grzegorza Schetyny byłoby kompletnie pozbawione sensu. Jak powiedział jeden z amerykańskich prezydentów: lepiej mieć Schetynę w środku, żeby sikał na zewnątrz, niż odwrotnie. To nie jest Zbyszek Chlebowski, który zniknął nam z oczu. Schetyna to człowiek, który ma swoje oddziały, doświadczenie, inteligencję. On nie odpuści. Panowie Tusk i Schetyna muszą znaleźć model współpracy - i na pewno znajdą - uważa.

- A z kim pan Gowin będzie się spotykał po kawiarniach w Krakowie, to jest całkowicie bez znaczenia. Bo Gowina bez Platformy nie ma i nie będzie - dodał redaktor naczelny tygodnika "Wprost"

Najciekawiej na lewicy

Dla prof. Władyki po wyborach najciekawsza sytuacja powstała na lewicy. - Jest koniunktura dla lewicy - mówił w TOK FM. I jak podkreślał, niedługo może to być bardzo widoczne w Sejmie. - Bo lewa strona Platformy Obywatelskiej ma na to ucho. Do tego jest i Palikot i SLD. Może więc się wytworzyć coś, na co nie było od wielu lat atmosfery - uważa publicysta "Polityki". Jak dodał Jacek Żakowski nie ma wątpliwości, że "wyścig przeniósł się z prawej na lewą stronę" sceny politycznej.



Ale według Lisa, to jaki będzie efekt owej koniunktury na lewicę zależy od SLD i Ruchu Palikota. - Czy ta lewica dojrzeje? - pytał dziennikarz. Dla komentatora na razie wyścig między dwoma klubami można porównać do pojedynku: "my was krzyżem, a wy nas związkami partnerskimi".

DOSTĘP PREMIUM