Palikot: Myślałem, że Kościół jest naszym sojusznikiem

- Jak większość ludzi w Polsce, zwłaszcza tych wywodzących się jakoś tam z Solidarności lat 80, żyłem w atmosferze poczucia, że Kościół jest naszym sojusznikiem - powiedział w wywiadzie dla ?Przekroju? Janusz Palikot.
Lider Ruchu Palikota powiedział, że choć "od 16 roku życia jest człowiekiem niewierzącym", wyrósł w przekonaniu, że "Kościół jest naszym sojusznikiem". - Jednocześnie od dawna rósł we mnie krytycyzm, zwłaszcza po odejściu Jana Pawła II - mówił Palikot.

"Na Krakowskim Przedmieściu tamten Kościół się skończył"

- Punktem zwrotnym był 10 kwietnia. Było dla mnie totalnym szokiem, że kościół zdecydował się na pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu - mówił Palikot. Opowiadał, że wiedział, że to koniec takiego sojuszniczego Kościoła "gdy na Krakowskim Przedmieściu ani Nycz, ani inni hierarchowie nie byli w stanie powiedzieć mocno i wyraźnie, że nie ma zgody na upartyjnienie krzyża".

"Świat PO-PiS się wali"

Janusz Palikot nie zgadzał się, że o scenie politycznej w Polsce decydują dziś tylko dwie partie. - Świat PO-PiS się wali. Nie zdążył się zawalić w tych wyborach, zawali się w ciągu następnych czterech lat - mówił. Zwracał uwagę na możliwe rozłamy w PO i PiS. - Schetyna nie da się tak łatwo zabić, jak wielu myśli - powiedział i dodał, że ludzie "którzy tym razem wylecą z PiS, są znacznie sprawniejsi niż ludzie usuwani do tej pory". Wszystkie te zmiany w największych partiach służą Palikotowi. - Myślę, że wygramy za cztery lata. Choć nie oznacza to, że będziemy samodzielnie rządzić - mówił.

DOSTĘP PREMIUM