"Dobry car i źli czynownicy? To naiwna teoria". Chwedoruk o PiS

- Mam nadzieję, że prezes nie da się dłużej manipulować przez miernoty - stwierdziła prof. Jadwiga Staniszkis. - Diagnoza pt. dobry car i źli czynownicy jest trochę naiwna. Istota problemu PiS jest zupełnie inna - komentuje politolog, dr Rafał Chwedoruk.
- Mam nadzieję, że Kaczyński wykorzysta swój instynkt polityczny, który go najczęściej nie zawodził i rozpocznie dyskusję, nie da się dłużej manipulować przez miernoty i aparat, któremu nie zależy na wygrywaniu. Zobaczy, że takim ludziom jak Ziobro naprawdę zależy na odpowiedzi na poważne wyzwania. Lipiński, Błaszczak, Kuchciński, Jasiński tworzą kordon ochronny wokół Kaczyńskiego. To ludzie, którzy nie chcą wygranej - mówiła prof. Jadwiga Staniszkis w TVN 24.

- Diagnoza o dobrym carze o złych czynownikach jest dość naiwna. Omija istotę problemu, a jest nią: brak zdolności koalicyjnej PiS - podkreśla Chwedoruk.

Ziobro nic nie zaoferował

Zdaniem politologa Ziobro nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Trudno mu będzie przejąć władzę w PiS czy stworzyć nową, silną formację. - Żeby być kontrliderem, trzeba coś zaproponować. Natomiast w swoim liście Ziobro pisze jedynie, że powinno być lepiej, że PiS powinien rosnąć w siłę itd. To kolejny polityczny rozłam, w którym nie wiadomo, o co chodzi - uważa Chwedoruk.

Jak dodaje, wyborcy i członkowie PiS nie wiedzą nawet, jakie poglądy ma ewentualny kontrlider. - Wszyscy znamy poglądy Jarosława Kaczyńskiego. O Ziobrze wiemy jedynie, że jest zwolennikiem surowej polityki karnej.

Ziobro i Rydzyk - marginalizowani

Dlaczego Ziobro miałby doprowadzić do rozłamu w PiS? Chodzi przede wszystkim o wewnętrzną walkę o pozycję - uważa politolog. - Ziobro jest bardzo popularny. To jedyny - poza Jarosławem Kaczyńskim - bezwzględnie rozpoznawalny w skali kraju polityk PiS. Teraz znalazł się z tyłu, w Parlamencie Europejskim. PiS przestał go eksponować. Tego typu banicje w polityce mogą trwać bardzo długo. A można się domyślać, że ambicje Ziobry sięgają bardzo daleko. Dalej nawet niż szefowanie największej partii konserwatywnej - uważa Chwedoruk.

Zdaniem Chwedoruka, w tej walce Ziobro ma sojusznika - o. Rydzyka. - Jeszcze z kampanii mówiłem, że nastąpiła zmiana na polskiej prawicy. Radio Maryja jako byt polityczny zostało sprowadzone do pewnej niszy. Jego los zależy od losu PiS-u, już nie odwrotnie. Nikt już nie czeka na audiencję u Tadeusza Rydzyka. To Tadeusz Rydzyk może się teraz modlić o audiencję u Jarosława Kaczyńskiego. Rydzyk i Zbigniew Ziobro w pewnym momencie zauważyli wspólnotę interesów, czyli walkę o pozycję - podkreśla politolog.

A to nie jest łatwe. - Widzimy niezwykłą siłę Kaczyńskiego. Gdyby go zabrakło na scenie politycznej, mielibyśmy powtórkę z lat 90. Rozłam na rozłamie wśród partii prawicowych - uważa Chwedoruk.

Kaczyński poczeka na ich upadek

Co w tej sytuacji zrobi Kaczyński? - Moim zdaniem, nie zrobi nic. Teraz to jego oponenci muszą działać. Postawmy się w sytuacji Ziobry i Kurskiego. Co im pozostanie, jeśli Jarosław Kaczyński nie zareaguje? Napiszą kolejny list? Ile listów media będą cytować? Prezes będzie czekał, aż inicjatywa sama polegnie. Jak z PJN - uważa Chwedoruk.

DOSTĘP PREMIUM