"To już trochę rutyna" - rzecznik PiS o kolejnym rozłamie w partii

- Przez najbliższe dni panowie będą gościć w mediach, nam spadną sondaże, więc to jest standard. Jako rzecznik przeżywam drugi rozłam, jako członek partii czwarty czy piąty, to jest już trochę rutynowe działanie - mówił w Radiu Zet rzecznik PiS Adam Hofman komentując wyrzucenie ziobrystów. To samo powtórzył w TVN24. Politycy innych partii oceniają z kolei, że Ziobro musi utworzyć klub w Sejmie, by przetrwać w polityce.
- Nikt nie jest szczęśliwy. To źle dla prawicy, że pojawia się tego typu akcja. To odwołanie z ich punktu widzenia będzie tylko taką narracją, która jest taka, że "my chcemy jedności, chcemy w partii zmienić na lepsze", a tak naprawdę zakładają swoje ugrupowanie - mówił Hofman. Dodał, że - choć nie darzy sympatią Grzegorza Schetyny - to jest to jednak inny człowiek niż Ziobro, bo mimo problemów z Tuskiem nie porzucił swojej partii.

Co z ziobrystami, których nie wyrzucono z PiS - Andrzejem Derą, Beatą Kempą czy Marzeną Wróbel? Już wiadomo, czy odejdą z PiS? - To pytanie do nich. Mam nadzieję, że nie, bo jeśli chcą budować prawicę, to mają tylko jedną drogę - PiS - stwierdził rzecznik PiS.

Hofman nie boi się, że część wyborców PiS przejdzie na stronę ziobrystów. Wg rzecznika PiS "prawicowy elektorat nie wybaczy Ziobrze", że dzieli i tak już podzieloną i z trudem jednoczoną prawicę: - Nie obawiam się, bo partia zakładana z Brukseli nie ma szans powodzenia. Najpierw będzie festiwal zainteresowania, dziennikarze będą przychodzić na pierwsze konferencje. Ale potem - by podtrzymać zainteresowanie - trzeba będzie zrobić konferencję z koniem. Panowie wyjechali do Brukseli i zbaranieli. Ja nie umiem ocenić intencji tych panów.

Sukces Ziobry w sondażach? "Na partię kpt. Wrony też by weszła"

- Problemy PiS-u mnie nie martwią, a nawet trochę cieszą. - przyznał Jan Bury z PSL. Dodał jednak, że sytuacja ziobrystów jest trudna, bo "wyrzuceni byli kiedyś wyrzucającymi, pan Kurski też kiedyś wyrzucał".

Tomasz Nałęcz pogratulował Zbigniewowi Ziobrze nowonarodzonego syna, przyznał jednak, że kłótnie opozycji to "nie jest dobry znak dla naszego systemu politycznego": - Ale jeśli przyjmuje się partię opartą na autorytecie, to każde mrugnięcie okiem niezgodne z tym autorytetem oznacza anihilację. To nie przypadek, że w partii opartej na autorytecie jak z morza fale systematycznie odpływają ludzie, to konsekwencja tego systemu funkcjonowania. To jest scenariusz rozłamowy, chodziło o to, żeby winę za rozłam przerzucić na drugą stronę - ocenił.

Najnowsze sondaże pokazały, że zioboryści weszliby teraz do Sejmu. - Gdybyśmy teraz zapytali Polaków, czy zagłosowaliby na partię Bezpieczne Lądowanie założoną przez kapitana Wronę, to dostałaby ona 20 proc. Sondażami nie ma się co podniecać - skomentował to rzecznik rządu Paweł Graś.

Co dalej z PiS-em? - Oprócz zakonu PC, to już tylko Adam Hofman został z następnych, którzy mogą być wyrzuceni. Dlatego tak broni się przez naszymi dobrymi słowami - stwierdził Graś.

Lewica: Ziobro musi utworzyć klub

Lewica nie ukrywa zadowolenia z rozpadu PiS. Wg Marka Siwca Ziobro i jego ludzie powtarzają scenariusz Poliski Plus i PJN-u: - Dla mnie PiS jest partią złych ludzi, z wyjątkami np. pana posła Hofmana. Ci, co odchodzili, to byli lepsi ludzie, bo jak ich pan prezes wyrzucał, to stawali się lepszymi. Wśród złych ludzi najgorszy jest pan Ziobro - zrobił wiele złych rzeczy. Więc albo prezes stał się lepszy, albo pan Ziobro.

Co dalej? Czy ziobryści rzeczywiście utrzymają się do wyborów i wejdą do Sejmu? - Jeśli Ziobro będzie miał 15 posłów, to wygrał i mamy do czynienia z nową jakością. Jeśli nie, nie przetrwa, bo w PE nie da się robić polityki krajowej - uważa Siwiec.

Podobnie ich szansę ocenia Andrzej Rozenek, rzecznik Ruchu Palikota. Jak mówi, przyszłości ziobrystów zależy od tego, czy zdołają utworzyć własny klub parlamentarny. - Już od dawna była potrzeba, by PiS rozpadło się na dwie części, bo przywództwo Jarosława Kaczyńskiego jest toksyczne. Nie toleruje on żadnych inteligentnych ludzi, którzy chcą coś wnieść do polityki. Tu mamy do czynienia z odejściem jakościowym - ocenił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM