Kurski krytykuje Kaczyńskiego: 15 zł dla pani Halinki, miliardy dla Krauzego

Jacek Kurski jest przekonany, że kluczem do sukcesu ziobrystów jest porozumienie na prawicy. - Od Marka Jurka przez Sellina i Ujazdowskiego, po innych ludzi o wrażliwości konserwatywno-liberalnej - mówił w TOK FM. I uderzył w rozwiązania wprowadzone przez rząd Kaczyńskiego. - Błędem było obniżenie składki rentowej. To pozostawiło pani Halince 15-30 zł, a Kulczykowi czy Krauzemu miliardy rocznie.
Eurodeputowany Kurski nie ma wątpliwości, że losy ziobrystów potoczą się zupełni inaczej, niż założycieli PJN-u, którzy rozstali się z PiS rok temu. A pomoże w tym szerokie otwarcie na inne środowiska prawicowe. - Zawsze mówiliśmy, żeby iść jak najszerzej. Uważam, że trzeba odwołać się do wszystkiego co jest wartościowe na prawicy - od Marka Jurka, przez środowiska, które częściowo wróciły do PiS - jak Sellin i Ujazdowski po innych ludzi o wrażliwości konserwatywno-liberalnej - wyliczał gość Poranka Radia TOK FM.

Można też domyślać się na czym ziobryści zbudują swój program. A nie będzie to tylko krytyka rządów Platformy Obywatelskiej.



- Stawianie na Zytę Gilowską było powrotem do Polski liberalnej. Błędem była obniżka podatków dla bogatych. Błędem było obniżenie składki rentowej. Bo to pozostawiło w kieszeni pani Halince, pracującej na kasie w Biedronce, 15-30 zł miesięcznie; a Kulczykowi czy Krauzemu miliardy rocznie. Błędem było zlikwidowanie podatków od spadków i darowizn bez żadnego górnego limitu - tak Jacek Kurski krytykował rozwiązania wprowadzone przez rząd tworzony przez Prawo i Sprawiedliwość.

"Polska solidarna to nasza tożsamość"

Eurodeputowany postawił więc ziobrystów w opozycji do PiS. Choć jak kilkakrotnie zapewnił, nie wiadomo jeszcze, czy po klubie parlamentarnym powstanie partia Polska Solidarna. - Ale jeśli do takiego czegoś dojdzie, to odpowiadać będą ci, którzy zastosowali wobec nas metody siłowe - stwierdził były działacz Prawa i Sprawiedliwości.



Jacek Kurski podziękował parlamentarzystom należącym do PiS, za okazane wczoraj wsparcie. Jak powiedział klub Polska Solidarna "jest klubem członków PiS, którzy w sposób honorowy, kierując się uczuciowością wyższą stanęli" w obronie Ziobry, Cymańskiego i właśnie Kurskiego. - To standard niezwykle rzadko spotykany w polskiej polityce. Jestem za to niezmiernie wdzięczny naszym koleżankom i kolegom - dodał.

I bardzo chwalił kompetencje działaczy, którzy zdecydowali się na założenie nowego klubu. - Z jednej strony są to posłowie, którzy wybili się pracując w komisjach śledczych: Kempa, Wróbel, Dera, Mularczyk. A z drugiej strony są to np. wiceministrowie z rządu Jarosława Kaczyńskiego: Jarosław Żaczek i Jacek Bogucki. To bardzo merytoryczni ludzie.

DOSTĘP PREMIUM