Kamiński: Kaczyński jest prawicowy, bo został odrzucony przez salon

- Gigantyczny kompleks i rozbudowane ego. To piorunująca mieszanka. A na dodatek ma syndrom męża, który latami podejrzewał żonę o zdradę bez żadnych podstaw, z jej życia czyniąc piekło, aż w końcu zaczęła go zdradzać - opowiadał Michał Kamiński o Jarosławie Kaczyńskim w wywiadzie dla ?Wprost?.
- Gubi go podejrzliwość. Niesłychana, paranoidalna! Od dawna miałem przeczucie, że ona go w końcu politycznie zabije - mówił Kamiński o szefie PiS. - Wy tu, zdrajcy będziecie stać przed plutonem egzekucyjnym. Albo: Kamiński - żartował - ma większe szanse przeżycia niż Bielan, bo lepiej przygotuje samokrytykę. Te żarty wypływały z fascynacji Stalinem. On chłonął anegdoty o Stalinie - opowiadał Kamiński wywiadzie opublikowanym w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".

Jarosław chłonął najgorsze wiadomości

W rozmowie z tygodnikiem Kamiński opowiada też o różnicach między Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi: - Zapytano mnie, już po śmierci Leszka, jaka była największa różnica między nimi - mówi b. polityk PiS. - I wtedy - to był moment iluminacji - zdałem sobie sprawę, że Leszek bardzo źle znosił atak na kogoś, kogo znał, z kim się przyjaźnił, albo uważał za dobrego człowieka. I nie pozwalał wtedy na żadną krytykę pod jego adresem.

- A on (Jarosław - przyp. red.) odwrotnie - wspomina we "Wprost" Kamiński. - Chłonął najgorsze wiadomości, czy plotki o swoich najbliższych współpracownikach. Wręcz je kolekcjonował. I jeszcze jedna różnica. Prezydent, kiedy dowiadywał się czegoś złego o ludziach, to ojej! - był zmartwiony - ten także? A jemu złe wieści o ludziach sprawiały frajdę: o, i ten - cieszył się - naprawdę? - dodaje Kamiński.

Kaczyński chciał należeć do salonu

Kamiński wspomina swoje relacje z prezesem PiS w latach 90.: - Bardzo go na początku nie lubiłem. Wie pani? Byłem w ZChN i uważałem go za liberalną prawicę. Źródłem jego prawicowości - odkryłem stopniowo - było towarzyskie odrzucenie przez salon, do którego bardzo chciał należeć.

Kamiński mówi, jak zmienił się stosunek Kaczyńskiego do Kościoła: - (Kiedyś myślał - red.), że Kościół dobrze porozumiewa się z biznesową i polityczną oligarchią postkomunistyczną, że ten sojusz aparatu PZPR z biskupami i proboszczami zrodził się w latach 80. A dzisiaj jego stosunek do Kościoła uległ diametralnej zmianie. Bo wtedy uważał, że Kościół go nie popiera, a teraz widzi, że Kościół na poziomie parafii jest w 90 proc. propisowski, a na poziomie wyższym - podzielony pół na pół.

- Absolutnym priorytetem dla Kaczyńskiego jest utrzymanie władzy w partii. On, gdyby mógł rządzić Polską, bardzo chętnie by to robił, ale jemu na tym specjalnie nie zależy. Dla niego najważniejsza jest partia - ocenił były polityk PiS.

Jakim prezesem jest Jarosław Kaczyński? Marcin Libicki twierdzi, że jest bizantyjskim władcą. Jacek Kurski ma na niego lepsze określenie. Że on jest jak cesarz. I co jakiś czas musi kogoś upokorzyć. Że od członków partii wymaga, by składali trybut z własnej godności - mówi Kamiński w rozmowie z Teresą Torańską w najnowszym wydaniu "Wprost".

DOSTĘP PREMIUM