Szczuka vs Zdort. "Antifa to młodzi terroryści". "A widział pan wywiad z szefem ONR?"

- Mówienie o faszyzmie w Polsce jest kłamstwem i oczernianiem ludzi - powiedział Dominik Zdort z "Rzeczpospolitej". Kazimiera Szczuka z "Krytyki Politycznej" pytała go: - Czy pan widział wywiad z szefem ONR? Czy pan wie, jakie są statutowe założenia organizatora Marszu Niepodległości? To jest jasna deklaracja: walczyć z demokracją. Ideologiczna oferta skrajnej prawicy jest jak zaraza. Prodemokratyczny mainstream musi też wziąć za to odpowiedzialność.
Agata Nowakowska, dziennikarka "Gazety Wyborczej" postawiła w poranku Radia TOK FM tezę, że narasta brunatna fala. - W tym roku było jeszcze więcej uczestników tzw. Marszu Niepodległości niż w poprzednim. Oburza mnie fakt, że pojawia się też coraz więcej osób o znanych nazwiskach, które nie uważają za coś wstydliwego być w komitecie poparcia tego marszu - mówiła na antenie.

W Polsce nie ma faszyzmu? "Środowiska narodowe zostały spacyfikowane"

- Nie widzę śladu brunatnej fali - zaoponował Dominik Zdort z "Rzeczpospolitej". - To, co się stało ze środowiskami narodowymi, które od lat organizowały Marsz Niepodległości, jest bardzo dobre. Te środowiska zostały spacyfikowane. Nie używają już haseł nacjonalistycznych, antysemickich i rasistowskich. Do tej demonstracji dołączyło się mnóstwo ludzi, którzy z faszyzmem nie mają nic wspólnego. W ogóle mówienie o faszyzmie w Polsce jest kłamstwem i oczernianiem ludzi. Jeśli gdziekolwiek widzę zagrożenie faszyzmem, to w tych młodych ludziach z Antify, bo tak się rodzą totalitaryzmy - w radykalnej lewicy - ciągnął dziennikarz.

Kazimiera Szczuka, jedna z organizatorek wiecu Kolorowa Niepodległa pytała go zdziwiona: - Czy pan widział wywiady z szefem ONR? Czy pan go słyszał? Czy pan wie, jakie są statutowe założenia organizatora Marszu Niepodległości? To jest jasna deklaracja: walczyć z demokracją, która jest pomyłką, z koncepcją praw człowieka i egalitaryzmem. Jak może pan w taki sposób odwracać kota ogonem? - pytała interlokutora.

Zdort: Antifa to młodzi terroryści

Słowa Dominika Zdorta wywołały też sprzeciw Agaty Nowakowskiej: - To nie jest tak, że niewinna grupa patriotów poszła demonstrować pokojowo pod pomnikiem Romana Dmowskiego. Wszyscy widzieliśmy, co się działo po demonstracji, te burdy, te spalone wozy. Oczywiście, można powiedzieć, że to kibice Legii i my nie mamy z tym nic wspólnego, ale organizator musi za to wziąć odpowiedzialność. Tak samo, jak Krytyka Polityczna musi się uporać z kastetem znalezionym wśród grupy niemieckich antyfaszystów, którzy się skryli w jej siedzibie.

- Antifa to są młodzi terroryści - oświadczył Dominik Zdort. - Nie są. Znam ich i biorę pełną odpowiedzialność za tych, którzy byli na Kolorowej Niepodległej - zapewniła Kazimiera Szczuka.

- Powinna się pani wstydzić, że ich pani zna. Zasłaniają twarze i mówią o fizycznej eliminacji prawicy. Proszę spojrzeć na ich strony internetowe! - odparł dziennikarz "Rzeczpospolitej".

"Prawicowa ideologia to jedyna oferta systemu edukacji"

- Proszę spojrzeć im w twarz. Ja rozmawiałam z grupą bojówkarzy - narodowców, którzy przyszli pod Radio Roxy po debacie na temat 11 listopada. Ja zaczęłam, podeszłam do chłopaka, zapytałam "dlaczego pan twarz zasłania". Rozmawialiśmy i zdjął tę szmatę. - Mnie jest naprawdę przykro. Ta ideologia skrajnej prawicy to jedyna oferta, jaką dostają ubożsi ludzie, młodzi z blokowisk od systemu edukacji i od państwa. To jest tez nasza odpowiedzialnośc - prodemokratycznego mainstremu.

Kibole się przypudrowali. Wiedzą jak krzyczeć

Do poszukiwania motywacji ideologicznej obu ruchów na stronach internetowych odniosła się Agata Nowakowska. - Jeśli się poszuka, jakie hasła głoszą ci ludzie, których nazywasz patriotami... - mówiła do Dominika Zdorta. - To, że ludzie przychodzą na manifestację, na której nie padają głośno hasła "Polska dla białej rasy", czy "Wyrzucić Żydów z Polski", nie znaczy, że takich poglądów nie mają. Oni się tylko nauczyli dość sprytnie je maskować.

Narodowcy i kibole wyszli z podziemia i zaczynają wchodzić do legalnego obiegu. Nieco się przypudrowali. Wiedzą, że już nie mogą głosić pewnych haseł, choć nie ma wątpliwości, kogo lubią, a kogo nie. Organizatorzy tego marszu są zapraszani do telewizji. Ludzie, którzy z nimi sympatyzują, zamiast mieć poczucie obciachu, myślą: przyjadę na ten marsz za rok, bo można spalić samochód nielubianego TVN-u, ponawalać z policją. To brnięcie w ślepą uliczkę, bo za rok będzie więcej kiboli pod pomnikiem Dmowskiego, a mniej ludzi na pokojowych koncertach i imprezie typu Kolorowa Niepodległa - przestrzegała Agata Nowakowska.

DOSTĘP PREMIUM