Lisicki: PiS nie jest w stanie wygrać. A ziobryści mogą bardzo zaszkodzić partii

- Ze wszystkich ruchów odłamowych, Polska Solidarna ma największe szanse na sukces. Ale czy go osiągnie? Z pewnością zaszkodzi PiS-owi, który - jak się okazało - nie jest w stanie wygrać wyborów - mówi w rozmowie z TOKFM.pl Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika "Uważam Rze".
Do tej pory rozłam w PiS nie szkodzi partii Jarosława Kaczyńskiego - wynika z najnowszego sondażu CBOS. PiS popiera w nim 21 proc. respondentów - o jeden procent więcej, niż w październiku. Na razie w klubie Solidarna Polska zasiada 16 dotychczasowych członków Prawa i Sprawiedliwości, nie wykluczone - o czym informuje Wirtualna Polska - że do PS dołączy jeszcze jeden poseł.

- Jeśli przyjrzymy się odejściu grupy Zbigniewa Ziobry z PiS-u, to ma ono nieporównywalnie większy wpływ na całą partię i jej przyszłość, niż wszystkie z poprzednich odejść, buntów i zerwań - komentuje zawirowania w Prawie i Sprawiedliwości Paweł Lisicki, naczelny tygodnika "Uważam Rze". - W przeciwieństwie do poprzednich odchodzących, Ziobro obok braci Kaczyńskich był twarzą PiS-u. Idea IV RP i państwa solidarnego - Ziobro też to przecież wyrażał. Poza tym, to był jedyny polityk, który zabiegał, żeby mieć własnych popleczników w partii i budował swoje poparcie. Nie był samotnikiem, jak Ludwik Dorn, nie był ideologiem wąskiej grupy, jak Marek Jurek, ale był człowiekiem, który miał własną strukturę i organizację w obrębie Prawa i Sprawiedliwości. To sprawia, że jego odejście będzie się bardziej przekładało na kondycję całej partii, niż wszystkie poprzednie "zerwania".

Kaczyński zaryzykował

- Decyzja Jarosława Kaczyńskiego o wyrzuceniu Zbigniewa Ziobry była ryzykowna. Co nie znaczy, że jego grupa odniesie sukces - twierdzi Lisicki. - Prawdą jest, że mogą zaszkodzić PiS-owi, ale pamiętajmy jak było z PJN. Teraz Polska Jest Najważniejsza wegetuje, a PiS odzyskał poparcie, które stracił tuż po awanturze z nimi. Jest więc za wcześnie, żeby ostatecznie powiedzieć, czy mamy do czynienia ze schyłkiem Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast ze wszystkich ruchów odłamowych, ten ma największe szanse - mówi Lisicki.

Ziobro i PiS? "Rozwód. Ale nie najgorszy"

Zdaniem Lisickiego nie jest szczery ani Kaczyński - twierdzący, że rozłam w PiS planowany był przez Ziobrę od dawna, ani Ziobro - pokazujący chęć pracy w Prawie i Sprawiedliwości. - Żadna z tych opowieści nie jest prawdziwa. W tym przypadku mamy do czynienia z ludźmi, którzy ileś lat ze sobą ściśle współpracowali. Wiadomo, że teraz takie obwinianie się jest naturalną rzeczą, towarzyszącą rozstaniu - mówi naczelny "Uważam Rze". -

Taka forma "rozwodu" jest jeszcze w miarę cywilizowana, nie padają jeszcze tak ostre słowa, jak przy rozwodzie Prawa i Sprawiedliwości z Ludwikiem Dornem.

PiS nie jest zdolny, by wygrać

- Żeby analizować celnie, trzeba przyjrzeć się faktom. A one są takie, że PiS przegrał wybory szósty raz z rzędu pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego. Ta ostatnia porażka była tym bardziej dotkliwa, że różnica w stosunku do PO to 10 punktów proc. To katastrofalny wynik, nokaut. Przegrać tak wysoko w tak sprzyjających warunkach oznacza, że partia nie jest zdolna do wygrywania. I w takich sytuacjach musi się zacząć naturalna dyskusja, co zrobić, żeby nie było kolejnej porażki. A sam fakt, że Jarosław Kaczyński usunął osoby, które podnosiły wątpliwości, jest mało wiarygodne dla partii - okazuje się, że poza szefem wszyscy spiskują przeciwko niemu - podsumowuje Lisicki.

DOSTĘP PREMIUM