Po zapowiedzi reform PO traci poparcie. "To spadek, nie upadek"

- Nie ma wątpliwości, że cięcia to informacja, która zwykle nie buduje poparcia dla partii rządzącej - mówi w rozmowie z TOKFM.pl dr Jarosław Flis, socjolog. Komentuje tym samym spadek poparcia dla Platformy Obywatelskiej po zapowiedzianych przez Donalda Tuska oszczędnościach. - Byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby po tym wszystkim, co powiedział w exposé, to poparcie z czasu wyborów się nie zmieniło - dodaje ekspert.
Zapowiedzi cięć kosztują - taki wniosek można wyciągnąć po zapoznaniu się z najnowszym sondażem TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej". Platforma Obywatelska straciła w nim 8 pkt proc. w porównaniu z sondażem z początku listopada, sprzed exposé premiera. PiS ma 24 proc. poparcie (2 pkt proc. więcej), a ziobryści 3 proc.

Zdaniem dr. Jarosława Flisa, socjologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego nie ma nic dziwnego w spadku poparcia dla partii rządzącej po zapowiedzi tak drastycznych cięć. - Poparcie dla Platformy zmalało, ale pamiętajmy, że jest to spadek, nie upadek. Ponadto - to spadek z wysokiego poziomu, z zachowaniem przewagi nad innymi partiami. Pytanie oczywiście, jak to będzie wyglądało za cztery lata? To, że teraz PO traci przecież nie przesądza wyniku w 2015 roku. Sama zaś zachowana przewaga nad innymi nie zniechęci partii rządzącej do działania - podkreśla Flis.

Głosujemy, ale nie decydujemy. "To problem demokracji"

- Spadek poparcia dla PO potwierdza hipotezę, że przeprowadzenie cięć jest kosztowne politycznie, chociaż - jak pokazuje wynik wyborów w Hiszpanii - nie przeprowadzanie ich może kosztować więcej. Nie ma więc łatwej drogi dla partii rządzącej - zauważa socjolog.

I dodaje: - Jest to też pewien problem współczesnej demokracji - wybory nie do końca są czasem decyzji. Wszelkie trudne kroki w kierunku reform są tak kosztowne, w sensie poparcia, i tak łatwe do wykorzystania przez opozycję, która kapitalizuje niezadowolenie społeczne, że oddziela się moment tych decyzji od momentu wyborczego. W wyborach partie budują zaufanie, które wystawiają na próbę po wyborach - podkreśla dr Flis. Przypomina też: - Partie opozycyjne również zresztą nie szły do wyborów z wezwaniem do konkretnych radykalnych reform, lecz z wezwaniem do ogólnych działań.

Zdaniem socjologa exposé premiera jest początkiem dyskusji nad reformami, a nie jej zwieńczeniem.

Spójrzmy też na opozycję...

- Ważne jest też, jak te spadki Platformy Obywatelskiej przekładają się na poparcie dla innych ugrupowań - kontynuuje Flis. - I tu warto zauważyć, że rozkładają się na poparcie dla innych równo. Czyli żadna z partii opozycyjnych nie zyskuje jako jedyna, lecz każda zyskuje w granicach błędu statystycznego. To jest znaczące, bo to badanie to próba dla opozycji - czy to niezadowolenie społeczne będzie w stanie zagospodarować.

Sondaż przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 981 osób w dniach 17-20 listopada (czwartek-niedziela) - jak podkreśla "Gazeta Wyborcza" - w większości już po piątkowym przemówieniu Tuska. Według badania, do Sejmu dostałyby się: SLD - 9 proc. (wzrost o 2 pkt proc.), Ruch Palikota - 8 proc.(wzrost o punkt proc.) oraz PSL - 5 proc. (bez zmian).

DOSTĘP PREMIUM