Rostowski: Wielu mówiło, że powinniśmy z szablami iść na czołgi...

Wielu mówiło, że powinniśmy z szablami iść na czołgi, czyli w pierwszej kadencji honorowo polec w słusznej sprawie. To absurdalne - tłumaczy w rozmowie z ?Gazetą? Jacek Rostowski. Minister opowiada o budżecie, planowanych wzrostach cen i podatków.
- Gdyby nie dramatyczne przyspieszenie kryzysu strefy euro, wyniki polskiej gospodarki są tak dobre, że raczej zastanawialibyśmy się nad podwyższeniem prognozy na przyszły rok - mówi "Gazecie" minister Jacek Rostowski. - Z uwagi na to, co dzieje się w Europie, nie ma takiej możliwości. Stopień niepewności jest tak wielki, że musimy pracować nad trzema wariantami budżetu. Przecież nikt nie mógł przewidzieć upadku rządów Grecji i Włoch czy tego, że Niemcy nie będą mogli sprzedać w środę 40 proc. swoich obligacji!

Rostowski uzasadnia też, dlaczego druga kadencja ma być czasem reform. - Wielu mówiło, że powinniśmy z szablami iść na czołgi, czyli w pierwszej kadencji honorowo polec w słusznej sprawie. To absurdalne - tłumaczy w dalszej części wywiadu minister Rostowski. - W polityce nie można abstrahować od polityki. Do zmian strukturalnych trzeba stworzyć warunki polityczne i myśmy je stworzyli. Wygraliśmy wybory prezydenckie, co było absolutnie kluczowe. Zawsze można było napisać ustawy wprowadzające zmiany strukturalne, które odrzuci politycznie wrogi prezydent, ku radości mediów, że nareszcie coś się dzieje, ale ze szkodą dla sprawy, którą jest zapewnienie siły i stabilności Polski - twierdzi Rostowski

Dziennikarki "Gazety" dopytywały też o zmiany w podatkach. Zdaniem Rostowskiego, sytuacja w Polsce i Europie radykalnie się zmieniła od września i budżet musi być oparty na bardziej ostrożnych prognozach. - Dlatego przygotowałem aż trzy jego warianty -każdy z inną prognozą PKB - i jak przyjdzie na to czas, wybiorę jeden z nich - broni swojej koncepcji budżetu minister Rostowski.

Cały tekst w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM