Marta Kaczyńska: Atak na uczestników Marszu Niepodległości był nieprzypadkowy

Najwidoczniej komuś zależy na tym by warszawskie obchody Święta Niepodległości przedstawić wyłącznie negatywnie - stwierdza Marta Kaczyńska komentując przekazy telewizyjne z zamieszek do których doszło 11 listopada w Warszawie. Córka zmarłej pary prezydenckiej opisała swoje odczucia w felietonie dla portalu stefczyk.pl.
Na początku swojego tekstu Kaczyńska wspomina długi film obejrzany w internecie, na którym widać było "rzekę ludzi" idących w Marszu Niepodległości. "Od czasu do czasu ktoś krzyknął coś pod adresem rosyjskiej ambasady" - pisze Marta. Dodaje jednak, że większość uczestników szła w milczeniu z "ujmującym spokojem", manifestując "przywiązanie do niepodległości naszego państwa".

"Mój ojciec był nieustannie atakowany"

Kaczyńska zwraca też uwagę na realizowaną przez jej ojca politykę historyczną, która miała uświadomić obywatelom, że "niepodległość i suwerenność nie są dane raz na zawsze", wymagają "poświęcenia prywatnych interesów" czy "ryzykowania życiem w imię dobra wspólnoty".

"Śp. Lech Kaczyński był w zasadzie nieustannie atakowany za swoją politykę. Aspekt historyczny jego działalności był wręcz wyśmiewany i sprowadzany do stwierdzenia, zgodnie z którym jest on Prezydentem bezpodstawnie zapatrzonym w przeszłość. Nieprawda" - pisze Kaczyńska - "Tata wiedział, że chcąc cieszyć się wolnością, musimy nieustannie nad nią czuwać, mając świadomość, że czyni tak każdy kraj" - dodaje.

"Nieprzypadkowy atak na świętujących"

Kaczyńska stwierdza, że "agresywny atak na świętujących jest nieprzypadkowy" i "doskonale wpisuje się w inne działania", które mają wyjałowić "umiejętność racjonalnego oceniania bieżącej polityki" oraz "tożsamość narodową".

"Zaproszenie do Polski niemieckich bojówkarzy, chaotyczne działania służb miejskich, agresja policjantów, nierzetelne relacjonowanie przebiegu obchodów 11 listopada koncentrujące się wyłącznie na aktach przemocy, której dopuszczała się niewspółmierna mniejszość osób obecnych na Marszu Niepodlegości, według mnie nosi znamiona próby zastraszenia wszystkich tych, którzy autentycznie kochają swoją ojczyznę i rozumieją wartość jej niepodległości" - pisze.

"Sprzeczność" w medialnych relacjach

Kaczyńska wspomina relację "jednego z popularnych kanałów informacyjnych" - żółty pasek z informacją o niebezpiecznej sytuacji w centrum Warszawy i jednoczesny obraz przedstawiający spokojnie idących ludzi. Jej zdaniem była to "oczywista sprzeczność".

"Miałam wrażenie, że najwidoczniej komuś zależy na tym by warszawskie obchody Święta Niepodległości przedstawić wyłącznie negatywnie" - pisze. Jej zdaniem ma to zniechęcić wszystkich, którzy chcą zamanifestować swój patriotyzm, ma on się bowiem "kojarzyć z agresją i zagrożeniem". "Czy tak wygląda demokracja?" - pyta.

Zdaniem Kaczyńskiej jej ojciec byłby "głęboko poruszony" zamieszkami. "Nie wyobrażam sobie, by sprawa zaproszenia członków niemieckiej Antify i ataku tych niemieckich bojówkarzy na niewinnych i bezbronnych Polaków obyła się bez jego stanowczej reakcji. Nie wyobrażam sobie, by pozostał bezczynny wiedząc o policjantach, którzy używali przemocy wobec niewinnych ludzi" - pisze. "Proszę pomyśleć o sytuacji, w której to polskie bojówki w Berlinie atakują Niemców w dniu ich narodowego święta" - zachęca czytelników.

"Na Kongresie Kultury Polskiej byli jedynie twórcy związani z PRL"

Córka Lecha Kaczyńskiego przytacza też "zatrważające dane" o liczbie licealistów, którzy zdają maturę z historii (6,6 proc.) i zapaści na rynku księgarskim wywołanym obłożeniem książek 5 proc. stawką VAT.

"Z drugiej strony po 11 listopada zrobiło się głośno na temat ogromnego wsparcia finansowego, które jest udzielane przez samorządy (...) środowiskom skupionym wokół Krytyki Politycznej a także przez Ministerstwo Kultury lewicowym wydawnictwom" - pisze.

Ocenia też, że na niedawnym Kongresie Kultury Polskiej "byli obecni w zasadzie jedynie twórcy związani z PRL i wyznający poglądy zdecydowanie lewicowe", a zabrakło "konserwatywnych artystów". Jej zdaniem "mainstreamowe media" promują "agresywnie nastawiony do Kościoła Ruch Palikota".

Te wszystkie działania zdaniem Kaczyńskiej "zmierzają do spłycenia świadomości społecznej i narodowej", w skutek czego "młode pokolenie będzie cierpieć na brak wiedzy na temat historii".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM