Palikot: Nie chcę szantażować członków partii wekslami

Janusz Palikot oświadczył, że nie zamierza szantażować członków swojej partii za pomocą weksli. "Gazeta Wyborcza" podała, że lokalne struktury i działacze Ruchu Palikota są wzywani do zbierania weksli. Pod nie partia chce zaciągnąć kredyt na kilka milionów złotych, który spłaci z subwencji budżetowych.
"Gazeta" napisała dziś, że dotarła do partyjnej korespondencji mailowej skierowanej do szefów struktur Ruchu Palikota z instrukcją, według której "każdy okręg wyborczy musi zabezpieczyć kredyt na kwotę 100 tys. zł". Szef klubu w danym okręgu wystawia weksel na 20 tys. zł. Na pozostałe 80 tys. musi znaleźć poręczycieli. Po co? Partia podobno długów nie ma, ale media opisywały trudną sytuację stowarzyszenia, które założył Palikot.

Szef partii zdementował doniesienia "GW" na temat weksli. Na konferencji prasowej podkreślał, że to bank, w którym Ruch chce zaciągnąć kredyt, domaga się weksli, a on sam nigdy nie będzie miał ich w ręku. Lider Ruchu zapowiedział, że zwróci się do "Gazety" o sprostowanie jej informacji. Wyjaśnił też, że zgodnie z ustawą o finansowaniu partii politycznych, osoba fizyczna może wpłacić lub poręczyć na rzecz ugrupowania sumę nie większą, niż 20 tysięcy złotych.

"Zmieńmy system finansowania partii"

Ponieważ większość posłów Ruchu Palikota wydało już 20 tysięcy na swą kampanię wyborczą, to teraz nie będą składać weksli. Operacja zbierania poręczeń jest już na ukończeniu. Janusz Palikot powiedział, że obecny system finansowania partii zmusza je do korzystania z państwowych subwencji, mimo że sam jest temu przeciwny.

Powtórzył, że jego partia podtrzymuje swoje stanowisko co do zmiany systemu finansowania partii politycznych. Ruch przygotował projekt ustawy, na mocy której każdy będzie mógł odpisać od podatku dochodowego 2,5 procent na partię polityczną, organizację pożytku publicznego czy któryś z Kościołów lub związków wyznaniowych. Projekt ma zostać przedstawiony w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM