"Sikorski jak pirotechnik. Jak się nie wysadzi - inni pójdą za nim" - Smolar dla TOK FM

- Berlińskie przemówienie Radosława Sikorskiego imponuje swoją odwagą. Minister Spraw Zagranicznych musiał zdawać sobie sprawę, że wywoła nim poważne kontrowersje w Polsce - komentuje dla TOK FM wystąpienie szefa MSZ Aleksander Smolar, szef Fundacji Batorego. Dodaje: - Zarzuty, które padają, że Sikorski dokonuje zmiany polskiej polityki zagranicznej i jest to niekonstytucyjne, trudno traktować poważnie.
- Szum medialny i konfliktowe wypowiedzi przykrywają to, co jest najważniejsze w wystąpieniu Radosława Sikorskiego, czyli jego format, wagę i rolę, jaką już odgrywa w debacie europejskiej - mówi w rozmowie z TOK FM Aleksander Smolar, politolog, szef Fundacji Batorego. - W jakimś sensie to przemówienie jest wydarzeniem bez precedensu - w ciągu ostatnich dwudziestu lat mieliśmy paru wybitnych polityków, natomiast nie znam żadnego wystąpienia politycznego któregokolwiek z tych polityków, które miałoby taką siłę, a którego przedmiotem byłyby problemy przyszłości Europy - dodaje.

Sikorski jak pirotechnik

Zdaniem Smolara, przemówienie Sikorskiego imponuje odwagą. Sam Sikorski zaś musiał sobie zdawać sprawę, że wywoła ono poważne kontrowersje w Polsce. - Widzimy pewną powściągliwość w okazywaniu solidarności z szefem MSZ - zauważa politolog. - Nawet najwyżsi przedstawiciele państwa traktują go trochę jak pirotechnika, który przechodzi przez pole minowe. Patrzą, czy się wysadzi, czy nie. Jak nie - pójdą jego śladem.

W opinii szefa Fundacji Batorego zarzuty, które padają ze strony opozycji, jakoby szef polskiej dyplomacji dokonywał zmiany polityki zagranicznej kraju, trudno traktować poważnie. - Można tu sięgnąć do innego ważnego precedensu - przemówienia wygłoszonego w 2000 roku przez byłego ministra spraw zagranicznych Niemiec - Joschkę Fischera. Jego mowa rozpoczęła wielką falę debaty na temat przyszłości Europy. Było to również przemówienie federalistyczne, niemniej minister nie reprezentował całego rządu - było to autorskie przemówienie - mówi Aleksander Smolar. - Ówczesny kanclerz Gerhard Schröder, który przypuszczam, że podzielał podstawowe tezy przemówienia Fischera, nie wykazywał z nim żadnej publicznej solidarności. Zresztą - nikt tego po nim nie oczekiwał. Potraktowano to tak, jak powinien być traktowany tego typu dokument, tzn. jako bardzo ważny głos w debacie publicznej kogoś, kto zajmuje bardzo ważne stanowisko w państwie. Ale nie jako stanowisko państwa, bo takowe może być wynikiem wyłącznie procesu przewidzianego konstytucyjnie.

Państwa narodowe nie mają szans

Radosław Sikorski w wystąpieniu "Polska i przyszłość Europy" na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej wyjaśniał, że bliższa współpraca w ramach UE ma być odpowiedzią na kryzys. - Stoimy przed wyborem, czy chcemy być prawdziwą federacją, czy też nie - podkreślał.

- Pewne elementy federalizmu w Unii Europejskiej już istnieją - tłumaczy zaś w rozmowie z TOK FM Aleksander Smolar. Jego zdaniem jednak brakuje pod tym względem spójności. - Niektórymi z elementów federalistycznych są wspólna granica czy wspólna waluta. To nie znaczy oczywiście, że Unia jest już federacją. Sikorski w swoim przemówieniu mówił o niekoherencji tego systemu: w ładnej formule podkreślił, że mamy np. do czynienia ze wspólną walutą - bez wspólnego ministerstwa skarbu, że mamy wspólną granicę - bez wspólnej polityki migracyjnej i że mamy aparat dla polityki zagranicznej - bez wspólnej polityki zagranicznej. Istnieją więc pewne elementy federacyjne w UE, ale równocześnie istnieją instytucjonalne sprzeczności.

- Dzisiaj w Europie panuje powszechne przekonanie, że skok do przodu jest jedynym sposobem wyjścia poza głęboki kryzys - podkreśla szef Fundacji Batorego. - W dzisiejszym świecie, gdzie istnieją wielkie potęgi - Stany Zjednoczone, Chiny, Indie - państwa narodowe nie mają żadnej szansy konkurowania z nimi. Ani w sensie ekonomicznym, ani w sensie politycznym, ani strategicznym. Wzmocnienie elementów federalistycznych jest warunkiem koniecznym dla przeżycia zintegrowanej Unii Europejskiej. Później oczywiście powstają konkretne problemy do rozwiązania, np. jak mocno federacyjna miałaby być ta Europa oraz jakie powinny być mechanizmy jej funkcjonowania.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM