"Nasz Dziennik": Sikorski dostał zakaz wypowiedzi o swoim wystąpieniu

PRZEGLĄD PRASY. Radosław Sikorski dostał zakaz publicznych wypowiedzi na temat swojego kontrowersyjnego wystąpienia w Berlinie. Brnięcia w polemikę z oponentami zabronił mu premier - twierdzi "Nasz Dziennik", powołując się na anonimowe źródła w PO. - Gdybym miał zakaz, to dziś by mnie tu nie było - komentował te rewelacje Radosław Sikorski, który był gościem Poranka TOK FM.
Według informacji gazety, ta cisza może trwać do 14 grudnia, gdy w Sejmie odbędzie się debata na temat polityki zagranicznej. Do tego czasu, jak ma nadzieję przewodniczący PO, sytuacja nieco się uspokoi i emocje opadną. Dziś jednak szef MSZ był gościem w Poranku Radia TOK Fm. Stwierdził, że gdyby zakaz miał, to by się w rozgłośni nie pojawił. Rozmawiał z Dominiką Wielowieyską głównie na temat swojego wystąpienia w Berlinie.



"Nasz Dziennik" napisał, że Donald Tusk wiedział o głównych tezach berlińskiego wystąpienia ministra Sikorskiego. Ale nie docenił jego wagi i zbagatelizował skutki. Dlatego premier przez kilka dni milczał, a przedstawiciele rządu i Platformy Obywatelskiej starali się neutralizować negatywny przekaz.

- Premier oczywiście wiedział, z czym do stolicy Niemiec jedzie Radosław Sikorski, jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, jaki rezonans wywołają słowa szefa dyplomacji, jakie to wzbudzi protesty - mówi anonimowo w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" jeden z posłów Platformy. - Donald Tusk został po prostu zaskoczony. Teraz ma pretensje do Sikorskiego, że został wsadzony przez niego na minę i musi szukać sposobu wyjścia z afery bez szwanku dla wizerunku rządu i swojego - dodaje. Inny z parlamentarzystów PO podkreśla, że według najbliższych współpracowników premiera znowu dało o sobie znać "rozbudowane ego" ministra Sikorskiego.

"Nasz Dziennik" dodaje, że pominięcie prezydenta w procedurze konsultacji było celowym działaniem szefa rządu i ministra. Gazeta przypomina, że poniedziałkowe wystąpienie Radosława Sikorskiego na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej w Berlinie zostało odczytane jako wezwanie do ściślejszej integracji Unii Europejskiej, budowania struktury na kształt Stanów Zjednoczonych Europy, co - jak pisze gazeta - oznaczałoby znaczne ograniczenie suwerenności państw członkowskich.

Opozycja - PiS i Solidarna Polska - ostro zaatakowała Radosława Sikorskiego, zapowiadając złożenie wniosku o jego dymisję i postawienie przed Trybunałem Stanu.

Doniesienia "NDz" zdementował na Twitterze rzecznik rządu, Paweł Graś: - Pragnę poinformować, ze obecna na portalach informacja "Naszego Dziennika" o zakazie wystąpień dla min. Sikorskiego to kompletne brednie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM