Lisicki dla TOK FM: "Punktem odniesienia dla PiS przestał być Tusk. Teraz są nim ziobryści"

- Spór o prawo do dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego trwa na prawicy od dłuższego czasu. Ale pomysł grożenia byłym działaczom PiS-u, na wypadek gdyby je inaczej oceniali, wydaje mi się dyskusyjny - mówi w rozmowie z TOK FM Paweł Lisicki, naczelny "Uważam Rze". Komentuje tym samym powołanie przez byłych pracowników Lecha Kaczyńskiego zespołu, który będzie chronił "dobre imię i dziedzictwo" zmarłego prezydenta.
- To rodzaj dyskusji, w którą najlepiej nie wchodzić. Dziwię się organizatorom tej grupy, bo to nic sensownego nie buduje - tak Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika "Uważam Rze" odnosi się do informacji "Rzeczpospolitej", że posłowie PiS działający w Ruchu Społecznym im. Lecha Kaczyńskiego powołali zespół, który będzie reagował na próby obrażania zmarłego prezydenta, m.in. przez podejmowanie kroków prawnych.

Wśród wypowiedzi, które nie podobają się zrzeszonym w grupie, pojawiają się też te byłych działaczy partii, czyli - jak podkreśla dziennik - Jacka Kurskiego. Sam europoseł już zdążył odpowiedzieć na pojawiające się zarzuty - podkreślił na antenie Polsat News, że sugerowanie, iż powiedział złe rzeczy o Lechu Kaczyńskim, jest "skandaliczne". Zapowiedział też, że jeżeli to się będzie powtarzało, to on sam będzie pozywał.

Zdaniem naszego rozmówcy - Pawła Lisickiego - podobne spory toczą się na prawicy od dawna, ale grożenie byłym działaczom Prawa i Sprawiedliwości to jest coś, co wymaga jednak głębszego zastanowienia.

PiS ściga się z Solidarną Polską, nie Tuskiem

W opinii naczelnego "Uważam Rze" w ostatnim czasie Prawo i Sprawiedliwość uczyniło kilka ruchów, które sugerowałyby, że dla PiS-u najważniejsze jest zagrożenie wewnętrzne, a nie próba polemiki z rządem. - To się przejawia w tym, że PiS ściga się z Solidarną Polską na radykalizację różnych postulatów. Taką licytacją była np. propozycja przywrócenia kary śmierci. Z kolei odpowiedzią na wniosek SP o odwołanie Radosława Sikorskiego, była próba postawienia go przed Trybunał Stanu przez PiS.

Według Lisickiego w Prawie i Sprawiedliwości brakuje w tej chwili realnej analizy i polemiki. - To wynika z tego, że realnym punktem odniesienia dla PiS-u przestał być Tusk, a zaczęła być grupa "ziobrystów" - konkluduje szef "URze".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM