"Zdaliśmy egzamin dojrzałości. Gramy w pierwszej lidze" - Rafał Trzaskowski o polskiej prezydencji

- Pół roku temu wszyscy zastanawiali się jak będzie wyglądała polska prezydencja. Teraz wiemy: mamy proeuropejski rząd, który ostro walczy o swoje interesy, ale robi to w zgodzie z unijnymi zasadami - podsumowuje prezydencje w rozmowie z TOK FM dr Rafał Trzaskowski, europoseł Platformy Obywatelskiej. - Już nie zaczyna się poważnych rozmów bez udziału Polski - dodaje.
- Zdaliśmy egzamin - jesteśmy ważnym państwem członkowskim, które potrafi prowadzić prezydencję i robi to samodzielnie, a nie - jak było w przypadku Słowenii - jest prowadzone za rączkę przez sekretariat Rady. Nasze priorytety udało się zrealizować - mówi w rozmowie z TOK FM Rafał Trzaskowski, europoseł z Platformy Obywatelskiej. Podsumowuje on tym samym polską prezydencję w UE.

Wymienia: - W powodzi innych tematów udało nam się zrealizować nasze najważniejsze priorytety: zbliżenie państw sąsiedztwa wschodniego, które miało zwieńczenie podczas szczytu w Warszawie, oraz ustawienie filozofii negocjacji budżetowych tak, żeby to odpowiadało naszym interesom. Umieliśmy elastycznie reagować na to, co działo się w Europie, czyli zarówno na kwestię Afryki Północnej, jak i kryzysu finansowego. Z sukcesem się w to włączyliśmy - byliśmy twórcą kompromisu, który dotyczył tzw. "sześciopaku" i rozporządzeń, które regulują rynek finansowy. Na szczytach udało nam się też zadbać o rozwiązania, które nie doprowadziły do fragmentacji Unii Europejskiej - mimo że będziemy mieli umowę międzyrządową, to Polska będzie miała swoje miejsce przy stole podczas negocjowania najważniejszych rozwiązań dotyczących polityki ekonomicznej - mówi Trzaskowski.

"Egzamin dojrzałości"

- Udało nam się zdać egzamin dojrzałości - kontynuuje europoseł. - Od jakiegoś czasu gramy w pierwszej lidze, budujemy konstruktywne koalicje we wszystkich ważnych kwestiach, które są w Unii poruszane. Pytanie było, czy poradzimy sobie jako ktoś, kto będzie zarządzał sam tymi procesami i dodatkowo będziemy akuszerem kompromisu? A odpowiedzią jest: tak.

- Nie widzę żadnej spektakularnej porażki - stwierdza Trzaskowski. - Na pewno mieliśmy większe ambicje, jeśli chodzi o sąsiedztwo wschodnie, ale sytuacja na Ukrainie i Białorusi nie pozwoliła nam na realizację tych ambicji. Tutaj mniej się udało, ale to nie z naszej winy. Tam, gdzie można było coś posunąć do przodu, czyli np. w Mołdawii, tam zdaliśmy egzamin. Nie udało nam się też do końca to, co zapowiadaliśmy w kwestii jednolitego rynku - wszystkie inne kwestie przysłoniły nam ten priorytet. Również, tak jak wszystkie prezydencje, deklarowaliśmy jednomyślność Unii w kwestiach polityki zagranicznej. Zawsze w kwestiach kontrowersyjnych to się nie udaje - podkreśla europoseł. - Nikt na serio nie przewidywał, że uda nam się narzucić, żeby Unia mówiła jednym głosem, bo to się nie udaje nikomu.

"Bardziej się z nami liczą"

- Mamy teraz bardzo dobry wizerunek w oczach innych państw Unii - podkreśla Trzaskowski. - Pół roku temu wszyscy zastanawiali się jak będzie wyglądała polska prezydencja. Teraz wiemy: mamy proeuropejski rząd, który ostro walczy o swoje interesy, ale robi to w zgodzie z unijnymi zasadami. Rząd, który umie w taki sposób inicjować pewne działania na niwie europejskiej, że są one akceptowalne dla wszystkich; rząd, który buduje efektywne koalicje i potrafi rozmawiać absolutnie ze wszystkimi w różnych kwestiach: raz rozmawialiśmy z Niemcami, raz z Francuzami, raz z Wielką Brytanią. Nie było zafiksowania się na jednej rzeczy, jak to już bywało w historii polskiej dyplomacji, że np. rozmawiamy tylko z Trójkątem Weimarskim lub tylko z Grupą Wyszehradzką.

- Budowaliśmy zmienne koalicje, tak jak powinno się to robić w nowoczesnej Unii. Graliśmy na wszystkich fortepianach: i w Radzie, i w Parlamencie Europejskim, i - nieformalnie - w Komisji Europejskiej. Wszyscy czekali, czy zdamy egzamin w tej ciężkiej próbie - zdaliśmy. Widać, że z nami teraz się znacznie bardziej liczą. W Radzie i Parlamencie już nie zaczyna się poważnych rozmów bez Polski. W kwestiach dotyczących strefy euro to naturalne, że rozmawiają Niemcy i Francuzi. Ale w te wszystkie dyskusje jesteśmy włączeni - dzięki premierowi - podsumowuje europoseł.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM