"Polska stała się wyrzutem sumienia Europy. To dobra rola" [KOMENTARZ PO DEBACIE W PE]

- Tusk doskonale widzi, że w Europie są ważne sprawy, którymi trzeba się zająć. Jako jeden z nielicznych przywódców mówi to głośno, narażając się niektórym krajom - mówił w TOK FM Jacek Pawlicki z "Gazety Wyborczej". - Tusk mówi rzeczy, na które inni się nie zdobywają, np. że nie należy się cieszyć z tego, że Wielka Brytania pozostała poza marginesem UE - dodaje.
W trakcie debaty po przemówieniu Donalda Tuska podsumowującym polską prezydencję, w Parlamencie Europejskim głównymi osobami, które krytykowały polskie przewodnictwo byli... polscy europosłowie: Jacek Kurski (Solidarna Polska) i Tomasz Poręba (PiS). - Ja uważam, że nie warto o tym rozmawiać. To zupełnie poboczny wątek. W tej chwili są dużo ważniejsze sprawy w Europie i Tusk doskonale to zauważa - komentował w TOK FM Jacek Pawlicki, komentator spraw międzynarodowych w "Gazecie Wyborczej".

Jego zdaniem polski premier jako jeden z nielicznych przywódców mówi głośno o różnych problemach wspólnoty, narażając się niektórym krajom "27". - Potrafi też mówić rzeczy, na które inni się nie zdobywają, np. bronił Camerona. Podkreślał, że nie należy się cieszyć z tego, że Wielka Brytania pozostała poza marginesem. Tymczasem we Francji podnoszą się triumfalistyczne tony, że wreszcie Anglicy nie będą przeszkadzali. Polska stała się wyrzutem sumienia Europy w niektórych sprawach. To dobra rola - uważa Pawlicki.

Nowy ustrój Unii? "Nawet tego nie zauważyli"

Według dziennikarza "GW" wystąpienie Tuska było dużo ciekawsze niż dyskusja po nim. - I to było kolejne dobre wystąpienie premiera. Zwrócił w nim uwagę, że Europa pęka, że Europa wspólnotowa, do której wchodziliśmy, kończy się. Zaproponował więc dyskusję na temat nowego ustroju Unii. Tego nikt jednak nie podchwycił, bo europarlamentarzyści muszą przecież złożyć daninę swoim wyborcom. Jak są z partii opozycyjnych, jak Polscy eurodeputowani PiS-u, to muszą skrytykować premiera.

Pawlicki podkreślił, że osobiście nie zgadza się z premierem Tuskiem, który chce zrobić tę reformę ustrojową w Parlamencie Europejskim. - Tusk mówi, że Europa jaką znamy kończy się, staje się bardziej międzyrządowa. Kończy się tym samym znaczenie instytucji europejskich. Jednakże to można okiełznać, czyli dostosować Unię do czasu po kryzysie i Tusk proponuje, żeby to robić w PE, żeby to była nowoczesna konstytuanta. Moim zdaniem Parlament nie jest miejscem do tego, bo toczą się tam niekiedy jałowe dyskusje. Parlament nie potrafił wykorzystać szansy, jaką dawały mu kolejne traktaty. No ale być może to się zmieni - zauważył publicysta.

Przestrzegł jednak, że nie oznacza to w jego opinii potrzeby likwidacji Parlamentu Europejskiego. - On odgrywa swoją rolę. Natomiast ja bym tam nie szukał nowego ustroju Unii.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM