Czemu maszerowali? "Frustracja. A spiskowa wizja dziejów opisuje świat szybko, sprawnie i skutecznie"

- Wczoraj ludzie maszerowali nie z powodu tego, że jest źle lub dobrze. Maszerowali, bo mają poczucie frustracji - mówi o wczorajszym Marszu Niepodległości i Solidarności prof. Wojciech Łukowski, socjolog z UW i Uniwersytetu w Białymstoku. - Ta frustracja jest spowodowana tym, że ich wizja mistyczno-mesjanistycznej Polski nie mieści się w dominującym dyskursie.
- Ta symbolika - połączenie daty 13 grudnia i demonstracji przeciwko rządowi - działa na ludzi, którzy mają poczucie całkowitego wykluczenia z tego, co dzieje się w Polsce - mówi w rozmowie z TOK FM prof. Wojciech Łukowski. - To silnie koreluje z deprywacją materialną, postępującą pauperyzacją z ostatnich 20 lat. To jest baza społeczna wczorajszego marszu - podkreśla.

We wtorek około godz. 20, zakończył się Marsz Niepodległości i Solidarności, którego inicjatorem było PiS. Manifestanci przeszli Alejami Ujazdowskimi w kierunku Belwederu. W marszu - według organizatorów - wzięło udział - od 5 do 10 tys. osób. Obecny był Jarosław Kaczyński, a uczestnicy marszu wznosili hasła: "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę"; "Precz z komuną!" "Precz z Platformą!"; "Tu jest Polska!"; "Bóg, honor, ojczyzna!"; "Tusk do Berlina!"; "Sikorski zdrajca narodu!". Na czele pochodu manifestanci nieśli transparent: "Nie ma Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej".

Powód? "Frustracja"

Zdaniem Łukowskiego wczorajszy marsz nie odbywał się jednak tylko z powodów ekonomicznych. - Ja bym tego nie wiązał z poczuciem, że jest źle lub dobrze, lecz z pewną fundamentalną frustracją pewnych środowisk. Frustracja jest spowodowana tym, że w demokratycznym państwie nie mieści się skrajnie narodowo-konserwatywna, mistyczno-mesjanistyczna wizja Polski w świecie. Zresztą ta koncepcja jest po prostu poza ładem demokratycznym - twierdzi.

Według socjologa "spiskowa wizja dziejów", która była przedstawiana podczas marszu, a w której Radosława Sikorskiego łączy się ze stanem wojennym, jest używana, ponieważ "opisuje świat szybko, sprawnie i skutecznie". Jednakże: - Wraz z postępującym kryzysem na ulice nie będzie wychodziło więcej ludzi. Po prostu metody manifestacji będą coraz bardziej radykalne - podsumowuje Łukowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM