Sejmowa wojna na flagi w klapach. "Szlag nas trafił, gdy zobaczyliśmy nacjonalizm"

W Sejmie wojna na słowa i wojna na flagi. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości przyszli do parlamentu z białoczerwonymi flagami w klapach, co ma sugerować grożącą nam utratę suwerenności. Natychmiast odpowiedzieli na to członkowie Ruchu Palikota przyczepiając sobie flagi Unii Europejskiej.
- Jak weszliśmy do sali sejmowej szlag nas trafił. Zobaczyliśmy, że znów nacjonalizm bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. Chcieliśmy powiedzieć, że każdy z nas w Polsce najpierw czuje się Europejczykiem - mówi Janusz Palikot. - Różnica między mną a Francuzem jest mniejsza niż, między mną a Azjatą. Jesteśmy Europejczykami, a dopiero potem Polakami, czy Niemcami. Ktoś kto tego nie rozumie w dzisiejszym świecie naprawdę sprawia wrażenie kogoś, komu napisano wystąpienie w Pekinie, Waszyngtonie, czy w Kongo - dodaje.

- Ja uważam, że Sejm jest wystarczająco poważnym miejscem, by unikać kolejnych gadżetów i emblematów - komentuje nieco znudzony szef SLD Leszek Miller.

- Jest to znak protestu przeciw tym wszystkim pomysłom wyrażanym również przez Radosława Sikorskiego, które sprowadzają się do tego, że ten rząd, z tym premierem, z tym ministrem spraw zagranicznych jest gotowy oddać naszą suwerenność w ramach jakiegoś iluzorycznego bezpieczeństwa - argumentuje poseł Prawa i Sprawiedliwości Joachim Brudziński.

- Polska w 1939 roku była suwerenna i co z tego? Mieliśmy do czynienia z utratą suwerenności. Suwerenność nie ma tu nic do rzeczy - odpowiada mu Robert Biedroń z Ruchu Palikota. - Chcemy podkreślać naszą europejskość, jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Europejczykami i w tej debacie o przyszłości Unii z dumą nosimy flagę Unii Europejskiej - zaznacza.

Posłowie innych klubów żadnych emblematów dzisiaj nie noszą.

- PiS się wygłupia i po raz kolejny obwiesza niczym świętymi obrazkami. Nie ma to żadnego znaczenia - mówi poseł Platformy Stefan Niesiołowski.

DOSTĘP PREMIUM