Lis: 2010 był rokiem smoleńskiej porażki państwa. A 2011? "Dąsy uzurpatorów patriotyzmu..."

Na naszych oczach dokonują się zmiany - pisze w najnowszym "Wprost" Tomasz Lis. - Oto nabiera realnych kształtów model nowoczesnego polskiego patriotyzmu. I dzieje się to w kontrze do modelu patriotyzmu, który nieudolnie próbuje nam wtłoczyć do głów okołopisowska prawica - podkreśla naczelny tygodnika.
"Większość, co pokazały wybory, nie ma najmniejszej ochoty na pseudopatriotyczne rojenia, na groteskowe, historyczne inscenizacje odgrywane na co dzień, a nie tylko w rocznice powstań i wojen" - podkreśla szef "Wprost". Zdaniem Lisa w tym roku większość Polaków patrzyła z obojętnością na "dąsy uzurpatorów patriotyzmu" i "zbywała milczeniem egzaltowane jęki, że tracimy niepodległość i suwerenność, a demokrację i wolność słowa już straciliśmy".

Redaktor naczelny tygodnika zwraca uwagę, że przez ostatni rok patrzyliśmy realistycznie i na Polskę, i na świat. Dodatkowo ocenialiśmy władzę krytycznie, a swoje perspektywy ocenialiśmy bez nadmiernego entuzjazmu. Pomimo tego, większość z nas, w opinii Tomasza Lisa, "potrafi się cieszyć z tego, co się nam udaje".

"Umiar, racjonalizm i odpowiedzialność to za mało, by zbudować nowy model patriotyzmu, ale to naprawdę bardzo wiele" - podkreśla Lis. Jego zdaniem to, czego nam brakuje, to wzajemnego zaufania i... więcej uśmiechu. "A może w budowie takiej przyjaznej atmosfery wśród nas i wokół nas pomogłaby jakaś wielka społeczna akcja? W Szwecji podobnej akcji towarzyszyło w swoim czasie hasło "Fantastyczna Szwecja". U nas mogłoby to brzmieć na przykład "Fajna Polska" - proponuje szef "Wprost".

I podsumowuje: "Bo niby dlaczego ma się nie udać?".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM