Wałęsa o śledztwie IPN: Spokojnie czekałem na prawdę

- Ci co nie wierzyli i tak nie uwierzą, nic się nie da zrobić. Trzeba płacić rachunki za wolną Polskę - ja płacę w taki sposób - powiedział Lech Wałęsa. Po sześciu latach śledztwa IPN przyznał, że w latach 80. SB fabrykowała dokumenty na Wałęsę, aby go skompromitować przed Komitetem Noblowskim. - Tamte kwity były fałszywe, ale wszystkie inne są prawdziwe - skomentował to Jacek Kurski.
- Wiem, jak walczyłem, co robiłem i co się zdarzyło, dlatego spokojnie czekałem naprawdę - powiedział reporterowi TOK FM Lech Wałęsa. Dodał, że "zawodowo to zostało dobrze zrobione, dlatego wielu na to się nabrało".

Według IPN-u dokumenty na Lecha Wałęsę fabrykowane były na początku lat osiemdziesiątych. Funkcjonariusze podrabiali jego charakter pisma, a nawet stosowano odpowiedni papier, na którym rzekomo miał składać zeznania. Fałszywki podrzucono do ambasady Norwegii, kiedy okazało się, że Wałęsa jest kandydatem do Nagrody Nobla.

IPN sprawdzał, ale książkę wydał

Z wnioskiem o wszczęcie śledztwa w tej sprawie zwrócił się do IPN, sam Lech Wałęsa już w 2005 r. Sprawę najpierw przez trzy lata badał pion prokuratorski IPN w Gdańsku, a w 2008 r. przeniesiono ją do Białegostoku.

Pomimo sprawdzania prawdziwości zarzutów w tym samym roku IPN wydał książkę "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", zawierającą tezę o współpracy Wałęsy z SB. Jej współautorem był Sławomir Cenckiewicz. Historyk dowodził m.in., że wstępna analiza dokumentów przeprowadzona w 2003 r. pozwalała postawić tezę o współpracy Wałęsy z SB, a dalsze prace nad weryfikacją dokumentów tezę tę potwierdziły.

Cenckiewicz powtarzał swoją opinię w 2010 r. podczas procesu o ochronę dóbr osobistych, jaki Wałęsa wytoczył Krzysztofowi Wyszkowskiemu. Ten miał oskarżać byłego prezydenta o kontakty z SB. O tym że w latach 70. Wałęsa miał donosić bezpiece, Wyszkowski powiedział w listopadzie 2005 r. w telewizji. Krótko przed tym Wałęsa otrzymał z IPN status osoby pokrzywdzonej. Wałęsa skierował pozew. Przez kilka lat toczyły się procesy, które wygrywał Wałęsa. Wyszkowski wciąż odwoływał się od wyroków.

J. Kurski: Tamte kwity fałszywe, ale inne prawdziwe

- Jedne kwity były fałszowane, inne nie były fałszowane. Sprawa operacji skompromitowania Lecha Wałęsy, żeby nie dostał Nobla w 1982r. do pewnego stopnia się powiodła. Tamte kwity były fałszywe, ale wszystkie inne są prawdziwe i doskonale wie o tym sam Lech Wałęsa - powiedział Jacek Kurski w wywiadzie dla Moniki Olejnik komentując nowe stanowisko IPN w sprawie agenturalnej przeszłości prezydenta. - Naprawdę, to nie jest tak, że bohaterowie muszą być nieskazitelni. Można być bohaterem, pomnikową postacią w historii Polski, i jednocześnie mieć swoje słabości, swoje winy i swoje grzechy, które się później przezwyciężyło lub nie.

Kurski rozwinął ten wątek, mówiąc: - Krzywdę Wałęsie robią ci, którzy chcą go obnosić w lektyce i wiedzieć w nim tylko Boga. Lepiej widzieć w nim człowieka, a człowieczeństwo poznaje się po tym, że upada i się podnosi. To się Wałęsie udało, w związku z tym nie ma sensu iść w zaparte, że nie było współpracy z władzą na początku lat 70., ale trzeba też umieć oddać Wałęsie bohaterstwo, pomnikowość i wielkie zwycięstwo "Solidarności".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM