Rostowski: Wielu Węgrów chciałoby, żeby w Budapeszcie była Warszawa

Agencja S&P obniżyła rating Węgier, jak mówi min. Rostowski do ?poziomu śmieciowego?. Dlatego zadaniem szefa MF, politycy PiS powinni wytłumaczyć się z marzenia, żeby w Warszawie był Budapeszt. - Myślę, że wielu Węgrów chciałoby, żeby w Budapeszcie była Warszawa - uważa. Rostowski zapewnia, że Polska nie będzie jedynie statystowała w ważnych dla strefy euro wydarzeniach. I obiecuje, że w 2012 r. dług publiczny nie przekroczy 50 proc.
Według Jacka Rostowskiego, dobrym potwierdzeniem silnej pozycji polskiej gospodarki jest wysoki rating naszego kraju, potwierdzony przez agencję Moody's. Dla ministra finansów to oręż w walce politycznej.



- Wczoraj agencja S&P obniżyła rating Węgier do poziomu śmieciowego. Widzimy jak na dłoni różnice między odpowiedzialną polityką naszego rządu i populistycznymi działaniami rządu węgierskiego, które doprowadziły ten kraj do poważnych kłopotów. A tą drogą chce iść PiS. Uważam, że powinni wytłumaczyć z Budapesztu w Warszawie, który proponowali. Myślę, że wielu Węgrów chciałoby, żeby w Budapeszcie była Warszawa - stwierdził min. Rostowski.

Gość Poranka Radia TOK FM nie ma najmniejszych wątpliwości, że dobrze radzimy sobie, mimo szalejącego kryzysu.

- Proszę pamiętać, że przez te cztery lata Polska osiągnęła najlepszy wzrost gospodarczy w UE.

Dwa razy lepszy niż druga w tym rankingu Słowacja - mówił. I zapewniał, że w przyszłym roku dług publiczny nie przekroczy 50 proc. Co, jak podkreślał, potwierdza Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Nie będziemy statystami

Dobra sytuacja Polski, zdaniem ministra, ma też swoje odbicie na miejsce naszego kraju w UE. Dlatego Jacek Rostowski nie przejmuje się krytyką tych, którzy uważają, że Polska nic nie zyska na poparciu dla traktatu o unii fiskalnej.



- Na razie pracujemy na pierwszym wariantem traktatu zaproponowanym przez przewodniczącego RE Hermana Van Rompuy'a. Ten projekt dostaliśmy chyba w poniedziałek, panie boże przecież dokument będzie podpisany w marcu. Wiem, że idą święta i trzeba powiedzieć przed wigilią, co się ma na duszy, ale nie przesadzajmy. Będziemy zgłaszali nasze poprawki, które będą polegały na tym, że w sprawach dotyczących tylko strefy euro, kraje spoza strefy będą obserwatorami - zapowiedział Jacek Rostowski.

Jak dodał, krytycy krytykują, bo mają problem z tym, że wydarzenia ostatnich tygodni pokazują "jak silna jest polska gospodarka". - To ich boli - stwierdził.

A pracować nad rozwiązaniem kłopotów strefy Polska musi. Bo jak przypomniał minister finansów "połowa naszego eksportu idzie do strefy euro". - Gdyby strefa miała się rozpaść, a takie niebezpieczeństwo potencjalnie istnieje, to skutki dla naszej gospodarki byłyby gigantyczne. Polskę naprawdę stać na to, żeby wspólnie z partnerami wzmacniać MFW i w ten sposób bronić polskich interesów - uważa min. Rostowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM