Jan Rokita głosował na Jarosława Kaczyńskiego

Jan Rokita przyznaje, że w wyborach głosował na Jarosława Kaczyńskiego. "Za dobrze znam Bronka" - mówi w wywiadzie dla" Polski The Times" były polityk PO. W wywiadzie z nim i jego żoną stwierdza, że polityka to rynsztok, a mógłby do niej wrócić tylko "po Jarku i Donaldzie".
Jan Rokita stwierdza, że więcej głosować nie zamierza, nawet na prezydenta Krakowa "chyba, że pojawi się sensowny polityk" w co wątpi. Ostatni raz zagłosował po katastrofie smoleńskiej, chociaż wybór nie był dla niego jednoznaczny.

- Skróciłem o jeden dzień pobyt we Włoszech, wyjechałem samochodem. Sam. O szóstej rano stawiłem się w konsulacie w Bratysławie. Nie było jeszcze nikogo. To była druga tura wyborów prezydenckich w 2011. Zagłosowałem na Leszka Kaczyńskiego, bo za dobrze znam Bronka, bym na niego głosował i chciał na prezydenta - mówi były polityk. Za chwilę Nelli Rokita poprawia go, że głosował na Jarka.

"Polityka degraduje"

- Zimny pot mnie oblewa, gdy pomyślę, że mógłbym uczestniczyć w tym zidioceniu. Partie przekształciły się w prywatne folwarki kiepskich idei. Udział w życiu publicznym wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, obrzydliwego lizusostwa względem lidera partyjnego i wymyślania coraz nowych obelg pod adresem lidera partii przeciwnej. W zasadzie tego wymaga się teraz od posłów - mówi Rokita. Dodaje, że za jego czasów było inaczej, a polityka w latach 90. miała "nieporównywalnie wyższe standardy". Stwierdza, że jego żona "ubzdurała sobie, że wciągnie go do PiS. - Musiałbym być kompletnym wariatem! - mówi, pukając się w głowę.

Jak mówi Rokita, polskiej polityki nie da się wyleczyć. - Scenę polityczną opanowali Jarek i Donald. Dopóki oni dominują, nie ma lekarstwa - mówi. Stwierdza, że do polityki nie wróci. Jest za stary. - Jakbym miał 35 lat, mógłbym wziąć udział w kolejnym etapie. Po Jarku i Donaldzie - podsumowuje.

W wywiadzie można przeczytać także o życiu Nelli i Jana Rokitów "po polityce". O nauce włoskiego, wizytach w muzeach, i o tym co wniosła Nelli w życie Jana Rokity.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM