Poseł PiS: Kto chce integracji UE? "Komuniści, sprzedajni dziennikarze..."

"Dziś za dalszym jednoczeniem opowiadają się lewackie mniejszości, komuniści, imigranci, sprzedajni dziennikarze oraz łapczywa finansjera" - pisze na swoim blogu poseł Prawa i Sprawiedliwości. I dodaje: "Na naszych oczach dożywa swoich dni wielki pomysł zjednoczenia Europy, którego autorami byli chrześcijańscy demokraci".
Terlecki na swoim blogu, pisze o Unii Europejskiej: że dzisiaj już nic nie pozostało z wizji tzw. ojców założycieli: Adenauera, de Gasperiego i Schumana. I to przez Niemcy, które "uległy pokusie, aby znów podporządkować sobie resztę Europy".

Poseł PiS pisze: "Obecnie [Niemcy - red.] są państwem, które zarabia na kryzysie, a równocześnie zachęca do stworzenia "narodu europejskiego", w którym Niemcy byliby gospodarczą i polityczną elitą. Czy Europa, która pamięta dwie wojny światowe, wywołane przez Niemców - może sobie na to pozwolić?" - pyta.

Według Terleckiego dzisiaj Unia Europejska nie chroni demokracji, za dalszym jej zjednoczeniem opowiadają się zaś "lewackie mniejszości, komuniści, imigranci, sprzedajni dziennikarze oraz łapczywa finansjera". "Ta ostatnia tak bardzo przyzwyczaiła się do nadzwyczajnych zysków i życia ponad stan, że straciła instynkt samozachowawczy oraz umiar w uzależnianiu Europejczyków od łatwych kredytów. Gdy okazało się, że zwykli obywatele nie są już w stanie ich spłacać, rządy państw opowiedziały się po stronie banków, a nie własnych obywateli" - czytamy.

"Kasta biurokratów"

Poseł podkreśla, że zjednoczona Europa z założenia miała być chrześcijańska i oparta na tradycji. Zamiast tego dzisiaj mamy karykaturę, która oddaje władzę w ręce biurokratów, przez co przyzwala na "szerzenie społecznych patologii". Ta "kasta biurokratów", według Terleckiego, ze strachu otworzyła kontynent na "inwazję islamskich imigrantów", obniżyła poziom edukacji, a kulturę zastąpiła "papką bezwartościowej szmiry".

Terlecki pisze: "obroża kredytów przestaje krępować, gdy trzeba bronić wolności. Gdy ludzie wychodzą się na ulicę, telewizyjni krętacze mówią sami do siebie. Gdy zagrożona jest niepodległość, wtedy liczy się wojsko oraz determinacja obrońców, a budżetowy deficyt, walutowe fundusze czy kredytowe zdolności lądują w koszu, wśród bezwartościowych papierów" - podkreśla. "To co dziś obserwujemy, to nie jest kryzys euro, ale kryzys idei Unii Europejskiej. Ten kryzys zostanie przezwyciężony, gdy większość Europejczyków zrozumie, że Unia nie działa już w ich interesie" - podsumowuje poseł.
Swój wpis zatytułowany "Ostatnie Święta w Unii Europejskiej" umieścił na stronie Salon24.pl.

DOSTĘP PREMIUM