Żakowski wypomina Arłukowiczowi: na konferencji był jak Fotyga

- Martwi mnie ton ministra Arłukowicza, który jako żywo przypominał wczoraj na konferencji ton minister Fotygi, która też uznawała za rzecz absolutnie najważniejszą twardość negocjacji i nieuginanie się - mówił w porannym przeglądzie prasy w TOK FM Jacek Żakowski. Kontynuował: - A tu chodzi o skuteczność, sensowność. Podobnie jak w polityce zagranicznej, tak i w polityce zdrowia - nie radykalizm władzy jest kluczem, ale jej sensowność i kompetencja.
- Blitzkrieg ministra Arłukowicza - tak Jacek Żakowski określił w Poranku TOK FM wczorajsze łatanie listy leków refundowanych przez ministra Bartosza Arłukowicza.

- Martwi mnie nie tylko tryb ogłaszania zmian, nie tylko ten gigantyczny chaos, który został po minister Kopacz, nie tylko fakt, że minister Kopacz dostała "kopa w górę" i została marszałkiem Sejmu, chociaż w ministerstwie zdrowia narobiła bałaganu jak mało kto; martwi mnie ton ministra Arłukowicza, który jako żywo przypominał wczoraj na konferencji ton minister Fotygi, która też za rzecz absolutnie najważniejszą uznawała twardość negocjacji i nieuginanie się - mówił Żakowski. - A tu chodzi o skuteczność, sensowność. Podobnie jak w polityce zagranicznej, tak i w polityce zdrowia - nie radykalizm władzy jest kluczem, ale jej sensowność i kompetencja. Tego cały czas dramatycznie brakuje.

"Ta PiS-owska logika w służbie zdrowia..."

Prowadzący Poranek kontynuował: - Mamy batalistyczną retorykę stosowaną w życiu publicznym. Tym razem wrogiem są koncerny, lobbyści - tak jak inne kraje są naszymi konkurentami. Ale nie chodzi przecież, żeby z nimi walczyć, ale wypracować sensowny konsens, który będzie dla wszystkich korzystny. W tej batalistycznej atmosferze tego zrobić się nie da. Nie ma takiej szansy. Dopóki ten populistyczny ton, ta PiS-owska logika w służbie zdrowia, nie zacznie słabnąć, dopóty problemów służby zdrowia nie rozwiążemy - uważa publicysta.

Żakowski zauważa: - W przypadku refundacji leków mówimy o kilkudziesięciu milionach złotych oszczędności dla budżetu rocznie. A jak gigantyczne marnotrawstwo ma miejsce w setkach polskich szpitali i przychodni, gdzie niezwykle droga aparatura obsługiwana przez szkolonych ekspertów stoi bezczynnie, bo skończyły się kontrakty? Mamy system bardziej marnotrawny, niż w PRL-u, a próbujemy to marnotrawstwo łatać przy pomocy ograniczenia świadczeń dla pacjentów, co zawsze powoduje większe koszty - bo człowiek niedoleczony będzie musiał być później leczony w sposób dużo droższy.

- Apeluję do ministra Arłukowicza, żeby porzucił ten batalistyczny język. To jest pokój, nie chodzi o to, żeby wygrać z kimś, lecz wygrać coś. Zachęcam do racjonalnego i spokojnego myślenia. Więcej odwagi do oceny sytuacji, którą pan zastał - stwierdził Żakowski.

Pora na Trybunał?

- Wydaje mi się, że kwestia ogłaszania listy leków to jest problem dla Trybunału Konstytucyjnego: czy władza publiczna ma prawo w tak krótkim okresie w tak istotny sposób zmieniać warunki życia dużej grupy ludzi? - dodał Żakowski. - Oczywiście - zmiana list refundacyjnych jest nieunikniona, musi się dokonywać. Ale dlaczego nie może dokonywać się w sposób cywilizowany? Doszliśmy już do tego, że władza zmienia podatki w sposób cywilizowany z wyprzedzeniem wskazanym przez TK. Dlaczego nie mniej istotne zmiany, czyli radykalne podwyższenie ceny lekarstw, mogą dokonywać się z dnia na dzień, naruszając zasadę przewidywalności, pewności obywatela wobec prawa tworzonego przez państwo? - podsumował prowadzący Poranek TOK FM.

Pełen tekst felietonu Żakowskiego przeczytasz tutaj>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM