Miodowicz ironicznie o Przybyle: Groteskowa dewaluacja prób samobójczych. Strzelił, bo...

- Mamy do czynienia z jakąś groteskową dewaluacją prób samobójczych, w latach '20 strzelał do siebie generał Sosnkowski, ale protestował w ten sposób przeciwko ewentualności zmiany ustroju. Teraz strzela się do siebie, bo się obraziło na dziennikarzy - ironizował w Radiu ZET poseł PO Konstanty Miodowicz, odnosząc się do próby samobójczej prokuratora Mikołaja Przybyła.


- Być może ani gen. Krzysztof Parulski ani Andrzej Seremet nie polegną w tym sporze, bo mimo, że ten spór ma konotacje personalne, to dotyczy przede wszystkim tego, jak będą kształtować się stosunki między prokuraturą wojskową a cywilną - uważa Miodowicz, opisując spór między prokuraturą wojskową gen. Parulskiego a nadzorującą ją prokuraturą cywilną kierowaną przez Andrzeja Seremeta

- Moje stanowisko wyraża się w sądzie, sugerującym rozpoczęcie prac nad ujednoliceniem prokuratury, zbudowaniem jednego systemu, w ramach którego wojsko w prokuraturze cywilnej dysponowałoby wyodrębnioną izbą. Nie jest to rozwiązanie oryginalne, a zakończyłoby ten dualizm, który ma obecnie miejsce i i który jest przyczyną rozedrgania niektórych uczestników coraz ostrzejszej debaty, z rezultatami które budzą zaniepokojenie, zdziwienie i zaskoczenie - zaznaczył.

"Nie tyle dramatyczne, co tragikomiczne"

Oceniając deklarację prokuratora Przybyła, który powiedział wczoraj, że strzelając do siebie bronił niezależności prokuratury wojskowej. Konstanty Miodowicz wypowiedział się o jego zachowaniu z ironią: - Czego by nie bronił prokurator Przybył, czynił to w sposób nie tyle dramatyczny, co tragikomiczny, świadczący nie tylko o wysokim poziomie frustracji, ale o nieumiejętności reagowania na trudne sytuacje. (...) Mamy do czynienia z jakąś groteskową dewaluacją prób samobójczych, w latach '20 strzelał do siebie generał Sosnkowski, ale protestował w ten sposób przeciwko ewentualności zmiany ustroju. Teraz strzela się do siebie, bo się obraziło na dziennikarzy - mówił.

- To prawda, że pan prokurator Przybył znalazł się na przecięciu konfliktu pomiędzy prokuraturą a dziennikarzami, i pomiędzy prokuraturą cywilną a wojskową, ale tym bardziej powinien chłodno podchodzić do wyzwań i problemów, z którymi się spotyka - dodał.

"Konflikt ustroju przekłada się na konflikt osobisty"

Ocenił również, że prowadzenie przez prokuraturę wojskową śledztwa w sprawie przecieków, w którym badany jest udział zastępców prokuratora wojskowego, świadczy o rozchwianiu i braku zaufania w prokuraturze: - Cieszę się, że w rozgrywki i wojny podjazdowe w prokuraturze włączył się pan prezydent, bo będzie reprezentował w tym wewnątrzkorporacyjnym sporze czynnik państwowy. (...) Odnoszę wrażenie, że konflikt dotyczący ustroju prokuratury przekłada się wprost na konflikt osobisty. To jest bardzo infantylne, bo wszyscy spotykamy ludzi o radykalnie odmiennych poglądach, ale z tej odmienności nie wyciągamy wniosków, że mamy do czynienia z osobistym wrogiem, którego muszę zwalczać na każdej płaszczyźnie kontaktu - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM