Dziś walczą z ACTA, w sierpniu przyjęli ustawę bez słowa sprzeciwu

W sierpniu 2011 roku wszyscy posłowie sejmowej komisji ds. UE bez uwag przyjęli umowę ACTA, a co poniektórzy nawet ją chwalili - wytyka dziennikarz Polsat News Tomasz Machała, odwołując się do stenogramu z posiedzenia komisji.
Umowa SOPA i ACTA od kilku dni wywołuje prawdziwą burzę w polskich mediach. Według krytyków jej przyjęcie może doprowadzić do ograniczenia swobód obywatelskich i wprowadzenia cenzury pod przykrywką walki z piractwem internetowym. W akcie sprzeciwu hakerzy z grup Anonymous i Polish Underground zaatakowali strony polskiego rządu, Sejmu, rządowe, m.in. serwis kancelarii premiera.



Polska ma podpisać porozumienie ACTA 26 stycznia w czwartek, ale czeka ciągle na upoważnienie premiera w tej sprawie. Przeciwko przyjęciu przez Warszawę ustawy głośno protestują PiS i Ruch Palikota, a wicepremier Waldemar Pawlak nie wykluczył nawet odstąpienia od umowy w ogóle.

"Umowa jest najlepszym sposobem na..."

Mimo to jeszcze pięć miesięcy temu ani PiS, ani PSL ani Janusz Palikot nie zgłaszali żadnych uwag do projektu, kiedy był on przedstawiany na forum sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej. Stenogram z sierpniowego posiedzenia umieścił na stronie swojego serwisu Kampania na Żywo Tomasz Machała. Wynika z niego, że poseł PiS-u Lech Kołakowski nie tylko nie miał żadnych zastrzeżeń, ale wręcz uznał umowę ACTA za bardzo korzystną i potrzebną. - Moja konkluzja jest zgodna z rezolucją. Podzielam pogląd, zgodnie z którym wobec globalnego charakteru naruszeń praw wielostronna umowa wydaje się najlepszym sposobem rozwiązywania konkretnych problemów na szczeblu międzynarodowym - stwierdził wtedy polityk.

Jedyne zastrzeżenie posła PiS-u nie dotyczyło samego porozumienia międzynarodowego, ale zapisów w prawie krajowym - dlaczego wykryte na granicy podrobione towary są niszczone, zamiast np. być przekazane domom dziecka czy opiece społecznej? - Biorąc pod uwagę potrzeby naszego państwa, społeczeństwa, także ubóstwa, należałoby rozważyć, czy zmienić prawo w tym zakresie - argumentował poseł Kołakowski.

"Co z tymi, co kupują podróbki?"

Innym posłem, który miał cokolwiek do powiedzenia na temat projektu był parlamentarzysta Platformy, Michał Stuligrosz, który zapytał o to, czy po ewentualnym wprowadzeniu w życie ustawy zmieni się "sytuacja prawna osób, które nabywają tego rodzaju podrobiony towar".

Na to pytanie - podobnie jak i na resztę uwag - odpowiedział sekretarz stanu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Żuchowski: - Zasada jest taka, że łamie prawo ten, kto handluje towarami podrobionymi. Te towary są tak doskonale podrabiane, że bardzo trudno to rozpoznać i jeżeli ktoś nabywa te towary w dobrej wierze, to jest rzeczą oczywistą, że ten obywatel nie ponosi winy i nie łamie polskiego prawa.

DOSTĘP PREMIUM