Referendum ws. ACTA. "Poczuli, że ich styl życia jest zagrożony"

W ciągu półtora tygodnia trzem osobom skupionym w inicjatywie ReferendumACTA.pl udało się coś na niespotykaną dotąd w Polsce skalę. Socjolog prof. Jacek Wasilewski tak tłumaczy ten fenomen: - Nagle poczuli, że ich styl życia jest zagrożony. W związku z tym są bardzo aktywni i pewnie nie poprzestaną na tym.
- Sądzę, że zbliżamy się do pół miliona podpisów - mówi na antenie TOK FM jeden z organizatorów akcji Referendum ACTA. Tyle potrzeba, by Sejm rozpatrzył wniosek obywatelski o głosowanie ludowe w sprawie kontrowersyjnej umowy.

Akcję zorganizował spontanicznie między innymi Tomasz Pietruszka - informatyk z Wrocławia: - My reprezentujemy społeczeństwo i działamy dla społeczeństwa. Społeczeństwo mówi stanowcze nie - mówi jeden z założycieli grupy ReferendumACTA.pl.

Akcja podoba się politykom

Pod tę inicjatywę też chętnie podpięli by się politycy. Za referendum zagłosują w Sejmie Ruch Palikota, SLD i Prawo i Sprawiedliwość. Maciej Orzechowski z Platformy zapewne zagłosuje przeciw, chociaż prywatnie też widzi zagrożenia umowy ACTA.

- Nie może być ratyfikowania umów, które naruszają swobody obywatelskie - mówił Orzechowski w programie "Fullkontakt".

- A mówił pan o tym Donaldowi Tuskowi? - dopytywał Maciej Głogowski.

- Nie, nie rozmawiałem o tym z premierem - odpowiedział poseł PO.

Politycy? To nas nie interesuje

- Na pewno nie będziemy podpisywać polityków pod referendum, ani utożsamiać się z żadną partią polityczną - mówi Tomasz Pietruszka. - Ludzie głosują na polityków, na to kto ich reprezentuje. Osoby reprezentujące powinny słuchać swoich wyborców - dodaje.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w Kancelarii Sejmu, że referendum z pytaniem: "czy jest pani/pan za ratyfikowaniem umowy ACTA?" mogłoby się odbyć.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM