Politycy o ACTA. "Tusk reaguje tylko, jak spadają mu słupki poparcia"

- Nic tak na Donalda Tuska nie działa, jak szybka utrata poparcia. To wycofanie się z ACTA jest oczywiście pozorne - mówi poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński. Zdaniem Józefa Oleksego "nie ma co psioczyć na premiera, bo zdążył się zorientować". Z kolei Julia Pitera przyznała, że "dobrze jednak, że doszło do dyskusji społecznej ws. ACTA". Goście audycji TOK FM "Ranni politycy" dyskutowali m.in. o ACTA i ostatnich happeningach organizowanych przez Ruch Palikota.
Premier Donald Tusk ogłosił wczoraj, że zawiesza ratyfikację ACTA. - To pozory. Nie ma takiej możliwości, żeby ją zawiesić. To zasłona dymna - przekonywał Ryfiński. - Jeżeli w taki mróz widzi się dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach, skłania to do refleksji. Donald Tusk jako cwany lis, brnął w ACTA, bo był przekonany, że mrozy zniechęcą internatów. Teraz się wycofał rakiem. Tak samo oszukiwał w sprawie ustawy refundacyjnej. A ACTA to nie tylko sprawa internetu, ale także tańszych części zamiennych, czy tańszych zamienników leków - dodał.

"Nie psioczcie na premiera"

- Dobrze, że doszło do dyskusji społecznej. Ale nie mylmy piractwa, kradzieży intelektualnej z zagadnieniami, które regulują przepisy międzynarodowe - mówiła Julia Pitera, posłanka PO. Tłumaczyła też, dlaczego premier zawiesił ratyfikację ustawy. - Nie ma tu prawdopodobnie wyważenia pomiędzy racjami. Problem polega na tym, że nowoczesny świat tak musi konstruować swoje prawo, żeby chronić interesy i prawa wszystkich stron sporu. Ruch Palikota w tej dyskusji używa argumentów populistycznych, a nie racjonalnych - zarzuciła posłanka.

Zdaniem Józefa Oleksego z SLD w sporze o ACTA "mieszają się dwie sprawy". - Fundamentalne jest to, że elity polityczne nie zauważyły, że kapitalizm poszedł w stronę wielkiej dominacji we własności intelektualnej. 10 proc. to dochód artysty, resztę biorą świetnie zorganizowane korporacje. Jeszcze jest sprawa operacyjna, czyli jak w ogóle zmieniać prawo autorskie. Nikt nie jest na to przygotowany, naprawdę, jest to konflikt między wolnością, a własnością. Pierwszy raz dochodzi do takiego wyrazistego konfliktu - przekonywał.

Oleksy wstawił się też za Donaldem Tuskiem. - Nie ma co psioczyć na premiera tylko dlatego, że popełniono ewidentne błędy konsultacyjne. Ale się zorientował i ja chce to pozytywnie odbierać. Tylko, że to jest dopiero początek drogi do dyskusji - zaznaczył.

"To był przejaw skrajnej arogancji"

- Premier jeszcze nie tak dawno mówił, że podpisze ACTA, a potem będzie konsultował. To przejaw skrajnej arogancji. Nie ma formuły powstrzymania ratyfikacji. Jeżeli premier zrozumiał, że popełnił błąd to powinien zadeklarować, że Polska nie ratyfikuje ACTA. Nie usłyszeliśmy takiej deklaracji. Ta władza reaguje tylko wtedy kiedy widzi, że ludzie protestują - mówił Mariusz Błaszczak z PiS.

Zdaniem Marzeny Wróbel z Solidarnej Polski, ruch premiera nie oznacza, że się "opamiętał". - Donald Tusk sprawdzał na ile może sobie pozwolić. Ale w tym wypadku nie wyczuł społeczeństwa. Młodzi ludzie zaczęli walczyć o to, co jest dla nich autentycznie ważne. Problem ACTA teraz został uśpiony, ale znienacka będziemy mieli jego wznowienie - mówiła.

- Jeżeli mamy teraz konsultacje, to powinno być referendum. Pytaliśmy już PKW i są w stanie w 60 dni przygotować takie głosowanie - dodał Błaszczak.

Będą dymisje?

Zdaniem części gości audycji, wkrótce w rządzie mogą nastąpić dymisje. - Stawiam na Arłukowicza. Wbrew temu co mówił, leki podrożały. O 300 mln więcej płacimy za leki refundowane. I teraz spada sprzedaż leków. W Sejmie nie ma debat i to jest wielki problem. Parlament został przekształcony w maszynkę do głosowania - stwierdził Błaszczak.

- Było bardzo dużo wypowiedzi lekarzy, że Polska jest liderem jeśli chodzi o zużycie leków. Podawano nawet ilość zgonów po ich zażyciu - mówiła Julia Pitera.

Z kolei zdaniem Marzeny Wróbel z rządem pożegna się minister kultury Bogdan Zdrojewski. - Dlatego, że ACTA nie zostały poddane takim konsultacjom jakie powinny. Ktoś musi zapłacić za te skandaliczne decyzje. Myślę, że Zdrojewski będzie kozłem ofiarnym - stwierdziła.

Zdaniem Julii Pitery "wyścig na wnioski o dymisję kolejnych ministrów jest dowodem kompletnej bezradności opozycji". - Opozycja w dyskusjach nie jest w stanie przedstawić nic konkretnego. Są tylko powracające motywy, albo narkotyków, albo cenzury - mówiła.

"Kaczyńskiego transmitują, jak opowiada dyrdymały o brzozie. A nas nie"

Poruszono też inne tematy. Ryfiński mówił, dlaczego nie Ruch Palikota nie zorganizował happeningu, który miał polegać na zasłonięciu twarzy świebodzińskiego Chrystusa maską Anonymous. - Zawiesiliśmy ten protest z powodu śmierci pani Wisławy Szymborskiej. Uznaliśmy, że niestosowne są happeningi w tym czasie.

Ryfiński tłumaczył też, dlaczego Ruch Palikota w ogóle organizuje happeningi. - Jesteśmy po części do tego zmuszeni. Koalicja ma niemal monopol w mediach. Jak Tusk robi konferencję, leci we wszystkich mediach na żywo. Jak wychodzi Jarosław Kaczyński i mówi o Smoleńsku, również otrzymuje kilkadziesiąt minut czasu antenowego i może dyrdymały opowiadać o kwestii brzozy. Nam jest bardzo ciężko się przebić, złożyliśmy 16 projektów ustaw, o których społeczeństwo nie wie

- Jeżeli środowisko, które do tej pory czuło się dyskryminowane zaczyna szukać splendoru poprzez dyskryminowanie innych to jest droga do nikąd. Jeżeli oczekujecie szacunku dla inności, zaplecza społecznego nie można szukać prowokując innych dla których pomnik, obraz ma istotne wartości religijne, narodowe, czy każde inne - mówił Janusz Piechociński z PSL.

Ryfińskiemu Błaszczak odpowiedział krótko.- Trzeba być poważnym, a nie przekształcać Sejm w cyrk. - Polityka jest teatrem, ale nie musimy być komedią, choć Ruch Palikota się w tym specjalizuje - skwitował Oleksy.

DOSTĘP PREMIUM