Piękna kobieta kontra stado rozwścieczonych samców. Kłótnia o min. Muchę [PUBLICYŚCI]

Minister Joanna Mucha jest ostatnio najczęściej krytykowanym członkiem rządu. Najnowszym powodem jest gigantyczna premia dla byłego już szefa NCS Rafała Kaplera. Według Waldemara Kuczyńskiego ataków byłoby mniej, gdyby to mężczyzna stał na czele resortu sportu. - Mnie to przypomina atak rozwścieczonych samców na bardzo ładną kobietę, która miała czelność zająć stanowisko, które oni oznaczyli jako należące do jednego z ich stada - stwierdzili komentatorzy w TOK FM.
Dla Joanny Muchy rezygnacja Rafała Kaplera nie była zaskoczeniem. - Każdy ma prawo do zmęczenia - mówiła podczas konferencji prasowej w Lublinie. Wyjaśniła też, że 570 tys. zł, które otrzyma były szef NSC to przewidziana kontraktem premia.

- Min. Mucha pozwala wziąć Kaplerowi ponad pół miliona zł i mówi, że taka jest umowa. A jej poprzednik - Mirosław Drzewiecki - twierdzi, że umowa daje możliwość odebrania Kaplerowi części pieniędzy. Bo stadion miał być gotowy w sierpniu i termin nie został dotrzymany - komentował Andrzej Stankiewicz w "Poranku Radia TOK FM".



Publicysta "Newsweeka" nie ma wątpliwości, że nominacja ministerialna dla Joanny Muchy to porażka. - Pani Mucha chciała po prostu wejść do rządu i premier zaproponował jej fotel ambasadora Euro 2012. Ale teraz widać, że to nie jest stanowisko tylko do błyszczenia i robienia sobie zdjęć z Platinim. To jest stanowisko ministra kryzysowego. Ona może nie znać drużyn w lidze, ale musi potrafić zarządzać - mówił.

Wpadki wytykał też pani minister Paweł Lisicki. Zdaniem szefa tygodnika "Uważam Rze" lista nie jest krótka. - Pani minister wykazała się daleko idącą niewiedzą i ignorancją, zadając pytanie, które ją ośmiesza: w jaki sposób i kto wytypował drużyny, żeby grały mecz o Superpuchar. Jeśli ktoś zostaje ministrem sportu, to przynajmniej taką podstawową wiedzę musi mieć - stwierdził. Do listy wpadek doliczył też nominację dla Marka Wieczorka na stanowiska wiceszefa Centralnego Ośrodka Sportu.

Analiza Radosława Leniarskiego:Minister Mucha, całkiem nowy wymiar ignorancji>>

Piękna kobieta kontra stado samców

Obrońcą pani minister jest Waldemar Kuczyński. Według publicysty, "jak się zagnie na kogoś parol - to można zrobić argument przeciwko niemu ze wszystkiego". - Nawet z tego, że wzięła stanowisko, żeby błyszczeć - stwierdził.

Zdaniem Kuczyńskiego krytykowanie Muchy za kłopoty z budową stadionu w Warszawie są nieuzasadnione. - Niedoróbki i poślizgi wynikają z boskiego prawa. Szczególnie przy wielkich projektach - oceniał.

Kuczyńskiemu to, co dzieje się wokół min. sportu przypomina, "atak rozwścieczonych samców na bardzo ładną kobietę, która miała czelność zająć stanowisko, które oni oznaczyli jako należące do jednego z ich stada". Dla Andrzeja Stankiewicza taka argumentacja jest "całkowicie absurdalna".

Piękny stadion czy fuszerka?

Publicystów różni też ocena Stadionu Narodowego. - Został sprawnie i szybko zbudowany piękny stadion. Do tego wyburzanie starego przeprowadzono tak, że miasto tego nie odczuło. Powinny więc być raczej oklaski, a są gwizdy. Wszystko w tym kraju jest porażką. Ludzie się dobrze bawili na otwarciu, a malkontencja polityczno-medialna gwiżdże - grzmiał Waldemar Kuczyński.



- Będę się bardzo cieszył, kiedy stadion będzie gotowy. Ale nie widzę powodu, żeby klaskać władzy, kiedy robi to, co do niej należy. Ale kiedy człowiek wziął 500 tys. za to, żeby skończyć stadion - a nie skończył - to nie powinien dostać całych pieniędzy - ripostował Stankiewicz.

Emocje studziła Dominika Wielowieyska. Dziennikarka "Gazety Wyborczej" sprawdziła i porównała koszty budowy stadionów w różnych częściach świata. I wyszło, że Stadion Narodowy wcale nie jest wyjątkowo drogi. - Mieści się w średniej. Oczywiście został oddany z opóźnieniem. Są też kłopoty z łącznością dla policji. Ale nie wydaje mi się, żeby to było aż tak straszliwe, żeby trzeba było rozdzierać szaty - uważa Wielowieyska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM