Macierewicz dobrowolnie zrzekł się immunitetu. Jechał za szybko o 60 km/godz.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Antoni Macierewicz jechał samochodem (lub ktoś prowadził jego auto, poseł nie jest pewien) 133 km/godz. w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 km/godz. Policja przysłała do Sejmu wniosek o ukaranie go mandatem w wysokości 300 złotych, a ten zgodził się zrzec immunitetu w tej sprawie.
Pociągnięcie posła do odpowiedzialności trochę trwało, gdyż fotoradar pod Tomaszowem Mazowieckim zarejestrował samochód należący do posła 6 marca 2011 roku.

- Zgodnie z tym, co wielokrotnie w tej sprawie zapowiadałem, złożyłem immunitet i w takich sprawach zawsze będę to robił - oznajmił Macierewicz.

Drugi raz...

Poseł ma w tym wprawę, gdyż w tym samym miejscu fotoradar uchwycił go już drugi raz. Jerzy Budnik z sejmowej komisji regulaminowej, do której trafiają sprawy o uchylenie posłom immunitetów uważa, że procedurę należy uprościć.

Teraz wniosek o ukaranie mandatem posła czy senatora przechodzi wszystkie administracyjne szczeble od policjanta z drogówki i powiatowej komendy policji przez komendę wojewódzką do Komendy Głównej Policji, potem do prokuratora i stamtąd do Marszałka Sejmu RP. Jeżeli poseł się zgodzi na uchylenie immunitetu albo zrobi to Sejm na posiedzeniu, dopiero to jest podstawą do tego, by sąd grodzki wezwał posła i orzekł w stosunku do niego nałożenie mandatu.

Poseł płaci mandat

- Kilkadziesiąt ludzi zajmuje się tą sprawą, by nadać jej urzędowy bieg. Trzeba znaleźć sposób, by skrócić tę drogę. Poseł, który przekroczył prędkość, powinien mieć możliwość zapłacenia mandatu bez angażowania do tego instytucji państwa - mówi poseł Budnik.

Poseł lub senator może być pociągnięty do odpowiedzialności sądowej tylko za zgodą Sejmu lub Senatu. Aby to zmienić, należałoby zmienić zapisy w konstytucji. - To byłoby racjonalne rozwiązanie. Niemniej jednak wymaga inicjatywy ze strony większości parlamentarnej - mówi poseł Kazimierz Ujazdowski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM