Sierakowski dla TOK FM: Zjednoczenie lewicy? Pluralizm jest lepszy, żeby znaleźć cel

- Gdy polityka przypomina kółko graniaste, ruchy łączące mogą się wydawać ważniejsze niż cel. A sformułowaniu celów bardziej sprzyja chyba pluralizm po lewej stronie - mówi w rozmowie z TOK FM Sławomir Sierakowski, socjolog, założyciel i szef ?Krytyki Politycznej?. Komentuje tym samym spekulacje nt. zjednoczenia SLD i Ruchu Palikota.
"Niedługo chyba się Januszowi Palikotowi skończy paliwo na działalność polityczną. Krzyża wywalić z Sejmu nie potrafi. Z protestów przeciw ACTA młodzież go (mimo że twardo twierdzi coś innego) przegoniła, aż żal było patrzeć, jak się ten budzący kiedyś - również we mnie - nadzieję polityk poniżał" - napisał na swoim blogu na TOKFM.pl użytkownik Nocri.

Tymczasem w najnowszym numerze tygodnika "Wprost" czytamy, że proces zjednoczenia lewicy może trwać i to pod szyldem i patronatem byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

A o to, jak jest w rzeczywistości i które działania będą lepsze dla lewicy w Polsce, zapytaliśmy Sławomira Sierakowskiego, szefa "Krytyki Politycznej".

TOK FM: - Pojawia się coraz więcej opinii, że formuła, którą przyjął Janusz Palikot - "evenciarstwo" - powoli się wyczerpuje. Zauważasz coś takiego?

Sławomir Sierakowski, socjolog, redaktor naczelny "Krytyki Politycznej": - Obserwuję to z dystansem i jeszcze z zagranicy najczęściej. Pojawiają się takie opinie, że już wystarczy tych "dymów-gazów dla mediów", ale jednak szerokie grupy wyborców są ciągle podatne na technologię uprawiania polityki, która ma taki charakter. Z jednej strony mogą to być poważne eventy w rodzaju szeryfiarskich konferencji premiera, z drugiej - mogą to być wydarzenia skierowane bardziej do młodzieży, tak jak wyobraża to sobie Ruch Palikota. Wtedy wygląda to tak, jak wygląda palenie kadzidełek etc. Czy to jest poważna polityka? Nie. Czy może to zwiększyć poparcie w sondażach, a finalnie - w wyborach? Prawdopodobnie tak. Czy od tego coś się zmieni w kraju? Taka forma zjada treść. Nie tylko w Polsce zresztą.

Wyborcy w to naprawdę wierzą? Nie następuje spadek zainteresowania wyczynami Palikota?

- Cały czas relacje z happeningów lądują na czołówkach mediów. "Takie są realia" - powiedzą ci prawie wszyscy, którzy w tym biorą udział. A z kolei to, co jest w mediach, ludzie przyjmują i identyfikują z opinią publiczną. Nie od dziś wiadomo, że dziennikarze - z jednej strony - oczekiwaliby poważniejszej polityki, ale z drugiej - funkcjonują w branży, która wypłukuje tę politykę z powagi.

"Wprost" pisze, że Aleksander Kwaśniewski zorganizował cykl spotkań dot. lewicy. Pierwsze się już odbyło, a ty byłeś wśród zaproszonych. I jak było?

- Ciągle coś czytam, co jest półprawdą, np. że byłem na spotkaniu, na którym nie byłem. Dostałem zaproszenie, ale na czas, w którym nie było mnie w kraju. Szkoda czasu na prostowanie tego, nie wspominając o odpowiadaniu fantastom z prawicy, czego tym bardziej nie zamierzam robić.

Myślisz, że istnieje szansa na zjednoczenie lewicy w wyniku takich spotkań?

- Nie uważam spotkań czy dyskusji za stratę czasu. Lewica jeszcze bardziej niż zjednoczenia potrzebuje substancji. Gdy polityka przypomina kółko graniaste, ruchy łączące mogą się wydawać ważniejsze niż cel. A sformułowaniu celów bardziej sprzyja chyba pluralizm po lewej stronie. Tym bardziej na trzy lata przed wyborami.

DOSTĘP PREMIUM