"Boimy się inwigilacji i filmów nie można oglądać". Nie wszystkich posłów cieszą iPady

Poseł PiS Tomasz Kaczmarek mówi wprost: Jak wiedzą wszyscy ci, którzy mieli choćby minimalny styk ze służbami bądź z policją, jest to urządzenie, które może służyć do tego, aby inwigilować. Dlatego polityk z nowiutkiego tabletu korzysta "w ograniczonym zakresie". Marszałek Sejmu Ewa Kopacz jest zniesmaczona insynuacjami o inwigilacji.
Kancelaria Sejmu za 1,5 mln zł kupiła 500 iPadów, żeby posłowie przestali biegać z setkami kartek z projektami ustaw. Urządzenia trafiły też do pracowników kancelarii.

Posłowie są jedynie użytkownikami tabletów, administratorami są informatycy Kancelarii Sejmu.

"Dwie kamery, są mikrofony"

- Odebrałem iPada, ale korzystam z niego w ograniczonym zakresie. Budzi moją dużą wątpliwość wydawanie tego sprzętu elektronicznego. Nie chciałbym nikogo oskarżać i stawiać mocnych tez, ale jak wiedzą wszyscy ci, którzy mieli choćby minimalny styk ze służbami bądź z policją, jest to urządzenie, które może służyć do tego, aby inwigilować - uważa poseł Kaczmarek, który wcześniej pracował w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym i w policji.

- Dostałem na iPada aplikację od administratora, sam tego nie wgrywałem, więc budzi to moje duże wątpliwości - mówi poseł Kaczmarek. - W tym iPadzie są dwie kamery, są mikrofony, administrator ma nieograniczony dostęp do tych urządzeń - zaznacza.

Filmów nie można oglądać

Ale posłowie zgłaszają też inne wątpliwości związane z nowiutkimi iPadami. - Filmów nie można oglądać na tych tabletach. Na strony internetowe, oprócz witryny Sejmu, też wolimy nie wchodzić. Nie wiadomo, co i kiedy będzie sprawdzane w tych tabletach - mówią anonimowo reporterowi TOK FM.

Kancelaria Sejmu nie zamierza tych słów komentować. Przypomina jedynie, że posłowie nie mają obowiązku z iPadów korzystać.

A marszałek Sejmu Ewa Kopacz jest zniesmaczona insynuacjami o inwigilacji. - Żyję w demokratycznym kraju i nie mam powodów w tej chwili żeby się obawiać.

A sejmowym malkontentom podpowiada: - Niech natychmiast wyrzucą również wszystkie inne urządzenia, do których mają taką niechęć. - To nie jest prezencik, ale narzędzie pracy. I tego się trzymajmy. To narzędzie pracy ma służyć jak najlepiej posłom - dodaje marszałek Kopacz.

Do tej pory tablety odebrało 410 spośród 460 posłów.

DOSTĘP PREMIUM