"To nie jest kraj dla fajnych kobiet" - Grodzka na blogu ambasadora Wielkiej Brytanii

Z okazji Dnia Kobiet ambasador Wlk. Brytanii w Polsce Robin Barnett zamieścił na swoim blogu wpisy czterech kobiet, m.in. posłanki Anny Grodzkiej i prezes PwC Polska Olgi Grygier-Siddons. - To przyjemna lektura, która zawiera ważny przekaz - tłumaczy ambasador.
- Dzisiejsze wpisy przedstawiają poglądy i doświadczenia czterech kobiet związanych z Polską. Jestem im bardzo wdzięczny za to, że w fascynujący sposób przyczyniły się do tego bloga - pisze Barnett we wstępie, pod którym można przeczytać teksty posłanki Anny Grodzkiej z Ruchu Palikota, prezes PwC Polska Olgi Grygier-Siddons, Marty Kochanowskiej, szefującej fundacji Ius et Lex oraz Jessiki Glover, która jest pracowniczką brytyjskiej ambasady w Warszawie.

Ambasador stwierdza, że mimo ostatnich lat, w których "rola kobiety w europejskim społeczeństwie bardzo ewoluowała", pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Według Barnetta, kobiety są wciąż niedostatecznie reprezentowane na najwyższym szczeblu. Zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. - Nadal napotykają też na szklany sufit i różne formy dyskryminacji - pisze ambasador.

Grodzka: To nie jest kraj dla fajnych kobiet

Pod krótkim wstępem tekst Anny Grodzkiej. Punktem wyjścia dla posłanki jest napis na płycie chodnika na Krakowskim Przedmieściu. " » To nie jest kraj dla fajnych kobiet «wołały krzywe litery, a ja stałam tam w milczeniu, zastanawiając się, jaka myśl dręczyła autora/autorkę, żeby wykrzyczeć to właśnie tu, w tym miejscu, gdzie mało kto zatrzyma się i pochyli nad nim, biegnąc do swoich spraw" - pisze Grodzka.

Według posłanki nie jest łatwo być kobietą w Polsce przez ciągłą społeczną presję na przyjmowanie określonych ról, w których kobiety nie czują się dobrze i z których spełnieniem mają problemy.

"Zmiana się nie uda dopóki w podręcznikach dzieci będą widziały wciąż te same obrazki - dziewczynek z lalkami, mam w fartuszku gotujących obiady, a chłopców z plastikowymi karabinami i poważnych ojców z aktówkami, wychodzących do poważnej pracy. Edukować trzeba nie tylko dzieci - dorośli też potrzebują wychowania - i ci, którzy rechoczą, gdy słyszą 'pani ministra', i ci, którzy najchętniej widzieliby kobiety przy parujących garnkach" - czytamy.

Prezes PwC Polska: Kobiety są zdeterminowane

Olga Grygier-Siddons pisze, że kobiety odgrywają coraz większą rolę, jeśli chodzi o najwyższy szczebel menedżerski w Polsce, co dodaje otuchy: "Chciałabym myśleć, że nie jesteśmy tam tylko dlatego, aby zawyżać liczby, ale dlatego, że możemy wnieść naprawdę wielki wkład".

Grygier-Siddons zwraca uwagę na różnicę w postrzeganiu pewnych spraw przez kobiety i mężczyzn. Spędzają one więcej czasu, analizując i szukając rozwiązań i dróg naprzód.

Jak dodaje, pod pewnymi względami kobiety są bardziej zdeterminowane, by odnieść sukces, co jest jeszcze cenniejsze podczas kryzysu, a zespół składający się z kobiet i mężczyzn pozwala na uzyskanie różnych poglądów na dane wyzwania. "W dzisiejszym, pełnym wyzwań, środowisku biznesowym potrzebujemy zaangażowanych kobiet, aby gospodarka polska i europejska wróciły na właściwy tor" - kończy Grygier-Siddons.

Szefowa Ius er Lex: Największy wpływ miał na mnie ojciec

Marta Kochanowska jest prezesem fundacji Ius et Lex, powstałej w 2000 roku z inicjatywy Janusza Kochanowskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Jej celem jest m.in. wspomaganie i promowanie inicjatyw naukowych i oświatowych dotyczących polskiego prawa. Oprócz szefowania Ius et Lex jest także założycielką Fundacji 10 kwietnia 2010. Pracuje też jako prawnik w międzynarodowej korporacji.

Według niej Dzień Kobiet daje kobietom możliwość refleksji i oceny, gdzie są i jak się tam dostały. "Od samego początku wpływ na moje życie zawodowe miały osoby, które traktowały każdego jako indywidualność, niezależnie od płci" - pisze Kochanowska. Wspomina we wpisie swojego ojca, który miał na nią największy wpływ.

Zastępczyni ambasadora: Na naradzie prezesów same kobiety

Autorką ostatniego wpisu jest zastępczyni ambasadora Jessica Glover. "Nadal jestem pewna, że trend większego przemieszania kobiet i mężczyzn na wysokich stanowiskach będzie kontynuowany" - pisze.

Zwraca uwagę, że wyzwania, które podejmuje jako kobieta i dyplomata, np. jak sprawić, by móc spędzić czas z córeczką, oraz co zrobić, by mąż spełniał się zawodowo, nie są już wyłącznie wyborami kobiet. "Moi koledzy także chcą spędzać czas ze swoimi dziećmi. Ich partnerki i partnerzy także mają swoje zawodowe aspiracje. Wyzwania zatem istnieją i są prawdziwe, ale są też wspólne" - pisze Glover.

Przywołuje przykład spotkania, w którym mieli uczestniczyć ważni prezesi. Przyszły same kobiety. I nie myślały o tym, że są kobietami, ale o tym, jak najlepiej wykonać zadanie. "Wyzwania oczywiście są, ale są też wielkie możliwości" - kończy Glover.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM