Z wyrokiem na karku, ale wraca. Były poseł chce ratować SLD

Skazany na karę więzienia w zawieszeniu za pijacki rajd po Bydgoszczy dziś chce rządzić bydgoskim SLD. Były poseł Grzegorz Gruszka 7 lat temu został wyrzucony z partii za to, że po imprezie barbórkowej w 2004 r. wytoczył się pijany z jednej z bydgoskich restauracji, wsiadł do auta i, nie reagując na wezwania policjantów, szarżował po mieście.
Zdemolował śmietniki i zniszczył krawężnik. Na szczęście nikomu nic się wtedy nie stało, ale kariera posła Gruszki wydawała się skończona. Poseł stracił immunitet.

Karę poniosłem, teraz chcę pomóc

Dziś Grzegorz Gruszka, bogatszy o doświadczenie, chce wrócić do polityki i swojej dawnej partii. Liczy na wygraną w wyborach lokalnych struktur SLD.

- Swoje odcierpiałem, odpokutowałem, karę poniosłem, niczego nikomu nie ukradłem, niczego złego nikomu nie zrobiłem, nie jestem kojarzony z żadną aferą finansową ani taką związaną z korupcją, a jak się żyje, to różnie może być - bagatelizuje Gruszka. - Mam 50 lat, dużo energii, a SLD, lewica jest w tragicznej sytuacji w Bydgoszczy, gorzej w historii nie było, dlatego chciałem spróbować pomóc wyjść z tego marazmu. Koledzy mi mówią: "Grzegorz, jeśli nie ty, to kto?".

Niektóre wpadki pomagają

Powroty są możliwe, twierdzi prof. Jarosław Nocoń z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy:

- Niektóre wpadki, zwłaszcza te dotyczące życia towarzyskiego, pomagają w ociepleniu wizerunku polityka. Pokazują, że w życiu prywatnym polityk ma takie same słabości jak przeciętny człowiek. I wcale to nie umniejsza jego kompetencji politycznych. Gorzej, jeśli wpadki dotyczą sfery etycznej. W opinii publicznej one są dużo gorzej przyjmowane, dużo bardziej rzutują zarówno na wizerunek, jak i kompetencje polityczne.

SLD odgrzewa kotlety

- Częściej takie powroty wiążą się z zawodem, rozczarowaniem nadziejami, które się przypisuje takiemu powrotowi - wyjaśnia prof. Nocoń. - Mamy podobną sytuację na scenie politycznej. Leszek Miller, sprawdzony polityk z zasługami, wraca w konkretnym celu - zintegrowania środowiska lewicy. Ale mamy inną rzeczywistość, jest Janusz Palikot, który zabiega o elektorat lewicowy, i teraz mamy sprawdzian dla Millera, czy sprosta nowym wyzwaniom? - pyta retorycznie Nocoń. - Szanse zawsze taki polityk ma, bo jesteśmy społeczeństwem jednak konserwatywnym i tak jak w "Rejsie" Marka Piwowskiego: "Najlepiej lubi się te piosenki, które kiedyś ktoś już słyszał".

PiS przemaszeruje przez Warszawę. "To zawsze kończy się burdą" >>
Kliknij, by obejrzeć galerię

DOSTĘP PREMIUM