Manifestacja PiS w Warszawie. Kaczyński: "Naprawdę - dosyć tego!"

- Najbardziej zaciekłymi przeciwnikami wolności są dziś liberałowie. Zasada jest jasna: czym kto słabszy, tym ma więcej płacić. Rządzą ci, którym dziś trzeba pokazać czerwoną kartkę. Dosyć tego! - wołał pod kancelarią premiera Jarosław Kaczyński. Lider PiS wygłosił ostre przemówienie na demonstracji przeciw rządowym planom wydłużenia wieku emerytalnego.


Demonstracja rozpoczęła się pod pomnikiem Wincentego Witosa, a zakończyła pod budynkiem kancelarii premiera na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. Ludzie przeszli Traktem Królewskim z ogromną biało-czerwoną flagą. Na koniec protestu, pod samą kancelarią premiera, przemówił - po raz drugi już dzisiaj - Jarosław Kaczyński.

- Zasada jest wyraźna, jasna i - trzeba to tak nazwać - nikczemna: czym kto słabszy, tym ma więcej płacić. Zupełne odwrócenie zasady sprawiedliwości. To zupełne odrzucenie tego, dzięki czemu wolna Polska powstała, tego, dzięki czemu także Donald Tusk może być dzisiaj premierem. Bo Polska powstała dzięki solidarności - przez duże "S" i przez małe "s". I ta zasada jest dzisiaj szczególnie silnie odrzucana. Najpierw uderzyć w emerytów, zabrać im! Doprowadzić do tego, że ludzie najcięższej pracy, nawet kobiety najcięższej pracy, będą musiały pracować do 67 roku życia - mówił prezes PiS. Stwierdził, że cała reforma emerytalna "sprowadza się do tego, żeby płacić mniej".

- To największe oszustwo tego 20-lecia. Trzeba z tego wyjść - podkreślał lider Prawa i Sprawiedliwości. W dalszej części płomiennej mowy mówił m.in. o cenach leków, "atakach" na TV Trwam i Radio Maryja i nieudanych prywatyzacjach.

Kaczyński: Solidarność nie została zapomniana

- Matki dzieci odchodzą od aptek nie kupując leków, bo ich nie stać. Ciężko chorzy nie są w stanie się leczyć. W ciągu ostatnich miesięcy sprzedaż w aptekach spadła o jedną czwartą - wyliczał Kaczyński. I tłumaczył zebranym, dlaczego. - Uderzono w najsłabszych, tych, którzy nie mogą się bronić. Liczono na to, w Polsce solidarność między grupami społecznymi została zapomniana. Dzisiaj mówimy Donaldowi Tuskowi: "Nie, nie została zapomniana". Jeśli nie widzi, to niech wyjrzy i spojrzy! - krzyczał szef PiS przed kancelarią premiera.

"Solidarność!", "Solidarność!" - odpowiedział mu tłum. Kaczyński zapowiedział, że PiS będzie bronił słabszych, chorych, emerytów, ale także "uczniów, którym zabiera się szkoły", oraz polskiej rodziny i samorządów. - Będziemy przeciwstawiać się polityce ratowania się po tej niesłychanej klęsce, która została nam zadana przez kilka lat nieudolnych rządów - dodał i stwierdził, że " by prowadzić tego rodzaju politykę (jak obecny rząd - red.), trzeba działać w innej dziedzinie: trzeba niszczyć wolność".

"Najbardziej zaciekłymi przeciwnikami wolności są dziś liberałowie"

- Trzeba odmawiać prawa działania telewizji "Trwam", trzeba atakować Radio Maryja i inne wolne media, żeby nikt nie mógł mówić prawdy - wyliczał prezes PiS. - To się ze sobą łączy, bo wiadomo: czym obywatel gorzej poinformowany, tym lepiej dla liberalnych rządów. Ci liberałowie, ci zwolennicy wolności, są dziś tej wolności najbardziej zaciekłymi przeciwnikami - podkreślił.

Wzburzenie zebranych wywołała informacja podana przez Kaczyńskiego o tym, że "ci, którzy likwidują Stocznię Gdyńską, mają zarobić na tym po 11 mln. złotych". - Z tego rodzaju przedsięwzięć powstało w Polsce wiele majątków. 11 milionów trudno zarobić w uczciwym biznesie - dodał. - Kupić za milion, sprzedać za 10 milionów - ironizował. Stwierdził, że w polskim społeczeństwie jest przedsiębiorczość, zdolności i zapał do pracy, ale kraj nie rozwija się tak szybko jak powinien. - Bo rządzą ci, którym dziś trzeba pokazać czerwoną kartkę. Dosyć tego! - krzyknął.

Na koniec długiego, emocjonalnego przemówienia nawiązał do katastrofy smoleńskiej. Stwierdził, że rządzący "nie szanują Polaków i siebie", a przykładem na to są ich działania w związku z katastrofą. - Tylko ludzie, którzy nie szanują siebie i swojego narodu, mogą tak postępować. "Chcemy prawdy o Smoleńsku" - odpowiedział mu tłum.

- Póki tutaj jest ten premier, i jego kompania, to towarzystwo z boiska i ci co nie grają, póty prawdy się nie dowiemy - odpowiedział Kaczyński. - Potrzebujemy nowej władzy. I będziemy ją mieli! - krzyknął. Odpowiedziały mu gromkie okrzyki "Jarosław!", "Jarosław!". Zebrani odśpiewali hymn narodowy.

"Pokazujemy rządowi czerwoną kartkę. Bo naprawdę - dosyć tego"

Wcześniej Kaczyński przemówił już na starcie marszu. - Przypomnę jedne słowa, charakterystyczne, które trzeba przypomnieć. Kiedy zapytano, dlaczego o reformie emerytur, na którą celniejszym określeniem jest "skok na emerytury", odpowiedziano szczerze: "Bobyśmy przegrali wybory". Czyli Polacy zostali oszukani - powiedział do zebranego tłumu prezes PiS. - Będziemy protestować tutaj przeciwko tej tak zwanej reformie i wielu innym wydarzeniom, które mają miejsce w naszym kraju. Ale protestować będziemy też przeciwko temu, że w Polsce władza oszukuje obywateli - wołał.

- Idziemy powiedzieć "nie!", ale to "nie" jest na "tak" dla Polski solidarnej, Polski sprawiedliwej, Polski, którą można odbudować. Trzeba tylko chcieć. Trzeba mieć władzę, która nie jest zależna od możnych. Władzę uczciwą, władzę patriotyczną, władzę, dla której Polska jest najważniejsza, a to znaczy, że najważniejsi są dla niej Polacy - dodał Kaczyński.

Wybuchły gromkie brawa. - To jest czerwona kartka dla rządu. Chcemy ją pokazać, bo naprawdę - dosyć tego! - zakończył.

"Żuj gumę Donald . Naród zrobiony w balona"

Według reportera "Gazety Stołecznej" w pochodzie szło nie więcej niż 2-3 tysiące osób. Zebrani mieli ze sobą biało-czerwone flagi i transparenty, m.in. z napisami: "Brońmy swoich praw", "Rodacy! Przestańcie wierzyć oszustowi Tuskowi", "Władza wasza, bieda nasza", "Ręce precz od emerytur", "NIE dla 67", "Żuj gumę 'Donald'. Naród zrobiony w balona". Uczestnicy dostali też czerwone kartki, które w ramach protestu mieli pokazać rządowi PO-PSL przed kancelarią premiera.

Marsz PiS przeszedł sprzed pomnika Wincentego Witosa prosto pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. W trakcie pochodu wciąż dołączały do niego nowe osoby. W powietrzu łopotały flagi "Solidarności". Idący w pochodzie ludzie zapraszali przyglądających się manifestacji przechodniów, by do nich dołączyli.

"Solidarność" przeciw wydłużeniu wieku emerytalnego

W proteście przeciwko planom wydłużenia wieku emerytalnego brali udział przedstawiciele NSZZ "Solidarność", m.in. stoczniowcy z Gdańska, a także związkowcy, m.in. z regionu Mazowsza i Podkarpacia. Protest był promowany na plakatach i spotach pod hasłem "Bądź aktywny - Polska to Twój kraj".

- Mamy poparcie mazowieckiego zarządu NSZZ "Solidarność", ale też innych regionów oraz krajowej sekcji służby zdrowia. Przyjadą stoczniowcy z Gdańska, stoczniowcy i marynarze ze Szczecina, zapowiedzieli się też związkowcy i sympatycy PiS z Podbeskidzia, Łodzi, Białegostoku, praktycznie z całego kraju. Przede wszystkim liczymy na warszawiaków - mówił wcześniej szef komitetu politycznego PiS Joachim Brudziński i zapowiadał kolejne protesty.

- W oczywisty sposób nie wykluczamy kolejnych demonstracji. Powodów do obywatelskiego sprzeciwu będzie - jak sądzę - bardzo dużo. Chcemy organizować obywateli i protestować. Rząd może ugiąć się tylko pod ich naporem - dodał.

PiS nie wyklucza protestów podczas Euro. Przeciw "przymusowi pracy"

Rzecznik PiS Adam Hofman, pytany o to, czy związki i organizacje społeczne powinny protestować przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego także podczas Euro 2012, stwierdził, że "jeśli jakiekolwiek inne metody spowodują, że Donald Tusk odstąpi od przymusu pracy dla kobiet do 67. roku życia, to trzeba je zastosować". - Turniej Euro jest bardzo ważny, ale się skończy, a my zostaniemy z przymusem pracy do 67. roku życia - podkreślił.

Szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda zapowiedział w poniedziałek, że związki zawodowe zwołają protesty, jeżeli Sejm nie zgodzi się na referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. Nie wykluczył protestów również w trakcie Euro 2012, choć powiedział, że "ma nadzieję, że ich wtedy nie będzie".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM