Obyczaje w Sejmie? "Chodzi ksiądz Rydzyk, a posłowie klękają przed nim na wyścigi"

Dziś w programie "Ranni politycy" w TOK FM rozmowa o obyczajach w Sejmie. - Posłowie klękają przed Rydzykiem na wyścigi i całują go po rękach. To katastrofa dla świeckości państwa - oburzał się Artur Dębski z Ruchu Palikota. I dodawał, że posłowie RP byli traktowani "jak trędowaci". Politycy dyskutowali o obyczajach po tym, jak Anna Grodzka poskarżyła się, że Jarosław Kaczyński odwraca się, gdy ją widzi.
- Jarosław Kaczyński, gdy mamy się minąć w sejmowym korytarzu, chowa głowę, pochyla się - mówiła w rozmowie z "GW" Grodzka. Dodawała, że na sali sejmowej pada też wiele "wulgarnych kawałów". Wypowiedź Grodzkiej komentowali w TOK FM inni posłowie.

- Jest kilka osób, które nie umieją się zachować, nie tylko wobec posłów Ruchu Palikota - mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska. - Ale nie mam wrażenia, by takie zachowania były powszechne. Rzeczywiście, pan prezes Kaczyński, gdy idzie korytarzem, stara się unikać kontaktu wzrokowego z każdym posłem, nie tylko z RP. To jest jego osobowość, taki był zawsze - dodała.

"Są tacy, co odwracają głowę, jak ja przechodzę"

- To nie jest wyjątek. Są tacy, co odwracają głowę, jak ja przechodzę - mówił Artur Dębski. - Byliśmy (posłowie Ruchu Palikota) traktowani jak trędowaci, zwłaszcza przez pierwszy miesiąc kadencji. Wypowiedzi posłów Suskiego czy Dziedziczaka pasują bardziej do średniowiecza, ale radzimy sobie - dodał.

Poseł PiS Ryszard Czarnecki z kolei przyznawał, że "niefortunne słowa się w Sejmie zdarzają". - Pamiętam wypowiedź obecnego członka rządu, że "PO jest ostatnią nadzieją białych". To być może się po prostu wymsknęło. Ale polski parlament w porównaniu z innymi jest - z ręką na sercu - naprawdę spokojny. Nie ma mordobicia jak w Rosji i na Ukrainie, nikt nikogo wodą nie oblewa (Władimir Żyrinowski w Rosji), nie strzelano z karabinu maszynowego jak w hiszpańskich Kortezach, nie ma bójek między posłami jak w niższej izbie włoskiego parlamentu, więc "miej proporcję, mocium panie" - odniósł się do słów Grodzkiej i Dębskiego Czarnecki.

"Ksiądz Rydzyk chodzi w sukience po Sejmie, a posłowie przed nim klękają"

Dębski przyznał, że teraz "sytuacja się poprawiła". - Większość posłów odpowiada mi "dzień dobry". Ale jest też tak, że ksiądz Rydzyk chodzi w sukience po Sejmie ("W sutannie!" - poprawiła natychmiast Wróbel), a posłowie dwóch partii klękają przed nim na wyścigi i całują go po rękach. To katastrofa dla świeckości państwa - mówił Dębski, zagłuszany przez gwałtowne protesty Marzeny Wróbel. Posłanka SP dobitnie podkreślała, że rewelacje Dębskiego nijak się mają do rzeczywistości. I ostro komentowała skargi Grodzkiej i Roberta Biedronia w "GW".

- Diabeł ogonem na mszę dzwoni - z taką taktyką mamy do czynienia w przypadku Ruchu Palikota - stwierdziła Wróbel. - To Ruch Palikota jest tą partią, która atakuje - zwłaszcza konserwatystów, ludzi przywiązanych do Kościoła, tradycji. Chcecie być pokrzywdzonymi. A to RP nazywa księdza publicznie "panem". Mamy do czynienia z permanentnym atakiem na Kościół, na tradycję i tożsamość narodową - podkreśliła, nie po raz pierwszy, posłanka SP.

"Łatwiej nam w tej przestrzeni Madzi, pieska, nieszczęść"

Sprawę wzajemnych stosunków między posłami bagatelizował Janusz Piechociński z PSL. Według niego są ważniejsze tematy. - Uważam, że jest to wydumany problem, na tym samym poziomie, co pewna książka z początku lat 90. o obyczajach w Sejmie [tzw. sprawa Anastazji P. - przyp. red.] - mówił Piechociński. Poseł PSL przypomniał, że w ubiegłym tygodniu "była ważna i od dawna zapowiadana debata o procesach inwestycyjnych w Polsce, dotycząca kilkudziesięciu miliardów ze środków unijnych".

- Szkoda, że tego nie było na czołówkach gazet. Łatwiej nam w tej przestrzeni Madzi, pieska, nieszczęść, relacji wobec pani Grodzkiej - mówił Piechociński. Dodał, że "kiedy pani Grodzka była jeszcze panem, mieszkała na sąsiedniej ulicy w Nowej Iwicznej i nic wielkiego się nie działo". - I teraz też mieszka i też nic wielkiego się nie dzieje, więc zostawmy to. Polska polityka przesuwa się w obszar sensacji. Tabloidyzujemy się, a czas zająć się sprawami polskiej konkurencyjności i dobrze by było, żebyśmy pan Biedroń, pan Czarnecki czy ja nie mówili o innych, tylko o Polsce - zakończył Piechociński.

DOSTĘP PREMIUM