"PO chwyta się Trybunału jak tonący brzytwy" - Passent komentuje wniosek Platformy

"Czy Donald Tusk kontroluje sytuację w swojej partii?" - pyta na stronie Polityka.pl Daniel Passent. Komentuje tym samym propozycję złożenia wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.
Passent w swoim komentarzu zauważa, że wniosek - zapowiedziany ostatnio przez Rafała Grupińskiego - o postawienie przed Trybunałem Stanu Platforma złożyłaby po dobrych kilku latach od początku dyskusji o nim. I: "Ledwo Grupiński, bądź co bądź przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy, zdążył wypowiedzieć te słowa, a już minister Sprawiedliwości (!) w rządzie tejże P.O. powiedział, że on za tym wnioskiem ręki nie podniesie. Wyraźnie zmieszany rozwojem wypadków, (...)premier Tusk powiedział enigmatycznie, że taki wniosek musi być bardzo dobrze przygotowany (czytaj: odłożony), co natychmiast podchwycił Grupiński, mówiąc, że teraz czas, żeby wnioskowi przyjrzeli się konstytucjonaliści" - pisze Passent (pisownia oryginalna).

Dziennikarz pyta więc: Czy członkowie kierownictwa PO - Donald Tusk, Rafał Grupiński i Jarosław Gowin - ze sobą rozmawiają, zanim podadzą coś do publicznej wiadomości?

"Chwytać się Trybunału jak tonący brzytwy"

Zdaniem publicysty "Polityki" to, że PO nie poparła wcześniej podobnego wniosku - proponowanego przez Sojusz Lewicy Demokratycznej - powoduje, że obecnie, kiedy Platforma dołuje w sondażach, "chwyta się Trybunału jak tonący brzytwy". To zaś wygląda jak zemsta zarówno na Jarosławie Kaczyńskim, jak i na Zbigniewie Ziobrze - może więc być źle odebrane przez opinię publiczną.

Według Passenta dzisiaj w niepamięć już odchodzą wszystkie, niegdyś bulwersujące, działania rządu Jarosława Kaczyńskiego, m.in. konferencje prasowe Ziobry, atmosfera wokół Barbary Blidy. "Jeżeli Zbigniew Ziobro nie stanie przed Trybunałem Stanu, to zło, jakie reprezentował, może powrócić. Na tym przykładzie widać, jak litościwa i opieszała była Platforma w rozliczaniu IV RP" - pisze dziennikarz.

Passent podsumowuje: "Czy wpadka z ACTA nie nauczyła Platformy, że najpierw trzeba się sprawie przyjrzeć, a potem decydować? Słabość, zamieszanie, brak komunikacji wewnętrznej - czy o to chodzi Platformie?".

DOSTĘP PREMIUM