Zmiana finansowania Kościoła: "Będzie jak z ACTA" [OPINIA]

- Jeśli Fundusz Kościelny zostanie zlikwidowany, Kościoły mniejszościowe wpadną w ogromne tarapaty finansowe - zapowiedział w TOK FM Dariusz Bruncz z portalu ekumenizm.pl. Publicysta nie wierzy w dobre intencje władz: - Wywołanie tej sztucznej awantury ma jakieś głębsze dno. Rząd wycofa się z tej propozycji, jak wycofał się w sprawie ACTA - przewiduje.
- Dziwię się, że przedstawiono propozycję (zmian finansowania - red.) bez konsultacji z Kościołami i poważnych rozmów. Brakuje dialogu - powiedział w TOK FM Dariusz Bruncz, publicysta z portalu ekumenizm.pl, członek Kościoła ewangelicko-augsburskiego.

- Dołączam się do tych, którzy sugerują, że jest tu jakieś głębsze dno. Po co akurat teraz wywoływać wojnę z Kościołami? Po co absorbować uwagę opinii publicznej propozycjami, które nie są dopracowane? Finansowanie Kościołów nie zajmuje aż tak dużego procentu wydatków państwa. Są istotniejsze kwestie dla kraju - uważa Bruncz.

Publicysta zastanawiał się, skąd wzięła się propozycja odpisu od podatku w wysokości 0,3 proc. (w innych krajach jest wyższa, np. 0,7 w Hiszpanii - red). - To naprawdę mało. Skąd Kościoły mniejszościowe, z których największy - prawosławny - ma 500 tys. wiernych, wezmą środki na utrzymanie budynków sakralnych, które są pomnikami kultury.

Wielowieyska: Kościół nie chce poprawić wizerunku. Po prostu mu się nie chce

Kościół ewangelicko-augsburski ok. 75 tys., Starokatolicki Kościół Mariawitów - 20 tys. Wiele różnych innych wspólnot na to nie stać. Ich majątek sprzed II wojny światowej został zagrabiony przez władze PRL - argumentował. - Jeśli te rządowe propozycje wejdą w życie, najbardziej ucierpią Kościoły mniejszościowe, będą w ogromnych finansowych tarapatach - przewiduje. - To nie tylko kwestia świadczeń socjalnych dla duchownych. To również fundusze przeznaczane na remont zabytkowych kościołów, które są dziedzictwem wielokulturowej Rzeczpospolitej. Są naszym wspólnym zobowiązaniem, bez względu na to, czy ktoś wierzy w liść konopi, czy wyznaje jakikolwiek inny światopogląd. Argumentowanie, "niech Kościoły same finansują swoje budynki", jest postawą niezwykle cyniczną i krótkowzroczną - uważa Bruncz.

Sztuczna awantura

- To nie tak, że Kościół rzymskokatolicki czy inne Kościoły stają w obronie rzekomych przywilejów. Fundusz Kościelny jest raczej powodem do wstydu dla państwa polskiego. Jest dowodem grabieży majątku kościelnego - mówił gość TOK FM. - Strona rządowa mówi, że nie ma już powodu, żeby Fundusz nadal istniał. Komisja Majątkowa została rozwiązana - przypomniała prowadząca Komentarze Radia TOK FM Anna Laszuk. - Państwo polskie jeszcze nie rozliczyło się do końca. Pracują komisje regulacyjne innych Kościołów i ich sprawy są jeszcze niezakończone - podkreślał publicysta.

Zdaniem Bruncza propozycja rządu jest wywoływaniem sztucznej awantury i ma jakieś drugie dno. - Wydaje mi się, że rząd wycofa się, tak jak wycofał się w sprawie ACTA - przewiduje.

Niemiecki podatek kościelny zachwycającym rozwiązaniem? "Będą zmiany"

Publicysta ma także wątpliwości natury prawnej. - Państwo nie ma prawa dopytywać się obywateli o przynależność wyznaniową. Jeżeli dojdzie do tego, że będziemy w Picie deklarować przynależność wyznaniową, to będzie to już udostępnianie danej kierunkowej, a to też informacja wrażliwa - argumentował.

- Nie rozumiem obłędnego zachwytu podatkiem kościelnym w Niemczech. Jest jaskrawym załamaniem zasady rozdziału Kościoła od państwa. To przecież państwo ściąga z podatnika pieniądze i przekazuje Kościołom - przypomniał. Bruncz uważa, że niemiecki model finansowania niedługo się zmieni. - To jest model niedoskonały, który w najbliższych latach, być może po najbliższych wyborach, będzie dyskutowany. To nie może tak dalej funkcjonować i w Niemczech niemal wszyscy zdają sobie z tego sprawę - dodał.

DOSTĘP PREMIUM