Stać z boku przy protestach. I popierać Gowina - nowy plan PiS

Z czwartkowego marszu pszczelarzy PiS prawicowe media starały się zrobić marsz przeciw rządowi. "Na pszczołach PiS testuje nowy pomysł na opozycyjność" - pisze "Gazeta Wyborcza". - Spodziewamy się, że protestów będzie coraz więcej. Byli już lekarze, aptekarze, internauci, pszczelarze, będą dotknięci podniesieniem wieku emerytalnego. To są wszystko strumyki. Jeśli zachowamy się inteligentnie, połączą się w rzekę, która wyniesie nas do władzy - wieszczy polityk PiS.
Według "Gazety" marsz pszczelarzy - choć miał na celu zwrócenie uwagi rządu - nie był marszem politycznym: "Polityczną otoczkę dorobił do marszu pszczelarzy PiS. Z protestującymi spotkało się kilku parlamentarzystów, inni zwołali w Sejmie konferencję prasową. Autorka zaprzyjaźnionego z PiS portalu Niezalezna.pl napisała: "Pszczelarz zawsze kojarzył mi się z sympatycznym starszym panem, który świata nie widzi spoza ukochanych uli. W państwie Tuska jednak nawet takie osoby zmuszone są demonstrować na ulicy w obronie pszczół".

Na pszczołach PiS testuje nowy pomysł na opozycyjność, który streszcza polityk z kierownictwa partii. - Donald Tusk stwarza kolejne grupy niezadowolonych, nie zawsze naszych wyborców. Gdy wychodzą na ulice, trzymamy się z boku, nie wyrywamy im z rąk transparentów "Rząd do kosza". Oni są słusznie oburzonym społeczeństwem, my stoimy w cieniu, zapewniamy wsparcie w mediach, zgłaszamy pomysły ustaw - opowiada rozmówca "Gazety".

To nie wszystko. "Elementem nowej strategii jest popieranie pomysłów deregulacyjnych ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, z którym spotyka się kilku młodych polityków PiS, w tym rzecznik partii Adam Hofman. Tak Kaczyński pokazuje, że potrafi współpracować" - czytamy.

Więcej w "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM