Po co polskiej prawicy Orbán? Maziarski: "Tkają takie sieci, by zrekompensować własną bezsilność"

"Słabi, pokonani, pozostający w mniejszości często szukają sojuszników za granicą i tkają takie międzynarodowe sieci, by zrekompensować własną bezsilność" - tak w "Gazecie Wyborczej" Wojciech Maziarski komentuje wyjazd polskiej prawicy na Węgry w celu wsparcia Viktora Orbána. Wyjazd, który okrzyknęli "Wielkim Wyjazdem Prawicy na Węgry".
Akcję wyjazdu zorganizowały w zeszłym tygodniu środowiska zrzeszone wokół "Gazety Polskiej". W dniu wielkich marszów poparcia dla Orbána na Węgry wyjechało ponad 3 tysiące Polaków.

Dzisiaj tę "wycieczkę krajoznawczo-polityczną" do Budapesztu komentuje Wojciech Maziarski w "Gazecie Wyborczej". "W ogóle dziwne tam były transparenty" - pisze. "Na przykład taki: "Chcemy Orbána na premiera Polski". Prawda, że dziwny? Choć gwoli sprawiedliwości warto pamiętać, że już wcześniej pojawiały się pomysły importu polityków z zagranicy".

"Obrona autorytaryzmu"

Zdaniem publicysty dzisiaj obrona rządów Viktora Orbána przed presją społeczności europejskiej to obrona autorytaryzmu przed demokracją i rządami prawa. "Nie odwrotnie" - podkreśla Maziarski. Po co więc polskiej prawicy Orbán? Dziennikarz odpowiada: "Słabi, pokonani, pozostający w mniejszości często szukają sojuszników za granicą i tkają takie międzynarodowe sieci, by zrekompensować własną bezsilność".

"Czy następnym krokiem prawicy solidaryzującej się z Orbánem będzie sojusz z Geertem Wildersem, do którego Europa ma pretensje o podsycanie ksenofobii? Jego też wypadałoby obronić przed krytyką i naciskami Brukseli" - pisze. I podsumowuje, stwierdzając, że sama nazwa "Wielki Wyjazd Prawicy na Węgry" nie jest zbyt fortunna, ponieważ... "rozbudza nieuzasadnione nadzieje". "Człowiek zaczyna się cieszyć, a tu okazuje się, że nie ma z czego".

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Po co polskiej prawicy Orbán? Maziarski: "Tkają takie sieci, by zrekompensować własną bezsilność"
Zaloguj się
  • mercurossaurus

    Oceniono 9 razy 9

    A to nie jest nawoływanie do wojny? Bo ja chyba czegoś nie rozumiem.

    Dlaczego nikt nie mówi, że paru oszołomów, niezadowolonych z wyniku wyborów w demokratycznym poniekąt kraju, jedzie poszukiwać sojuszników za granicami tegoż i namawia ich do najazdu na Warszawę i odebranie władzy siłą. Bo jak rozumieć okrzyki "... Orban, prowadźcie na Warszawę!...." Dlaczego to jest tolerowane?

  • ahab_1

    Oceniono 2 razy 2

    Powrót Stefana Batorego?

  • robmilaskedzisteraz

    0

    ...... Nie bój się prawdy!

    Posłuchaj, jak nawija Ojciec Tadeusz Rydzyk o utrzymaniu jego imperium!

    www.youtube.com/watch?v=1s5P1FEqbS4
    Dwa miliony złotych - dużo, czy mało?
    .................

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX