Politycy w kolejce do miasteczka namiotowego "S". Wizyty zapowiedzieli już Dorn i Kaczyński

Politycy-przeciwnicy reformy emerytalnej chcą się ogrzać w cieple związkowego protestu. Obecność zapowiedzieli już Jarosław Kaczyński i Ludwik Dorn. Dla zwolenników reformy w proteście nie ma "merytorycznego przesłania". - Chyba że chodzi o to, by liderzy związku podkreślili fakt swojego istnienia - uważa Adam Szejnfeld z PO.
Jako pierwsi protestować będą - od 14.00 - związkowcy z Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność". - Będziemy pikietować przez 24 godziny. Jutro o 14 zmienią nas koledzy ze śląsko-dąbrowskiej "S". Taki protest potrwa do 30 kwietnia, kiedy to w Sejmie odbędzie się głosowanie nad naszym wnioskiem w sprawie referendum - mówił w "Komentarzach Radia TOK FM" Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący Regionu Gdańskiego NSZZ "S".

Już o 15 odwiedzi ich prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Jak tłumaczy rzecznik PiS - Jarosława Kaczyńskiego zaprosili związkowcy. - Solidarność jest nam bardzo bliska. Trzeba próbować wszystkich metod, żeby jeszcze coś zmienić, bo to rozwiązanie [podniesienie wieku emerytalnego - przyp. red.] jest szkodliwe i jeszcze przez wiele pokoleń będzie Polsce szkodzić - stwierdził Adam Hofman.

Politycy PO i SLD przypomnieli, że kiedy prezes był premierem, przed KPRM stanęło "białe miasteczko" pielęgniarek. Ale wtedy Jarosław Kaczyński nie miał zbyt wielkiej ochoty na spotkania z protestującymi...

- Ryszard Kalisz nosił hamburgery pielęgniarkom, więc niech będą ostrożni w wydawaniu osądów. To opozycja jest od tego, by blokować złe reformy i złe rozwiązania, a jeżeli rząd jest o czymś przekonany, to rząd jest od tego, by to wprowadzać - ripostuje rzecznik Hofman.

Dziś protest. Jutro kolejka do pomocy społecznej...

- Dzisiaj związkowcy budują rządowi miasteczko namiotowe. A jutro pewnie by chcieli budować komitety kolejkowe w kolejkach do pomocy społecznej. Jeśli nie podniesiemy wieku emerytalnego, to przyszłe pokolenia, żyjąc dłużej, zdrowiej, lepiej, ale pracując krócej, musiałyby biedować. Musiałyby stawać w kolejkach do pomocy społecznej - uważa Adam Szejnfeld.

Polityk Platformy dodaje, że reforma jest nieunikniona, a debata na ten temat odbyła się i była to cywilizowana forma prowadzenia dialogu społecznego. - No, chyba że chodzi o to, by liderzy związkowi tym protestem podkreślili fakt swojego istnienia. Nie widzę w tej akcji merytorycznego przesłania - dodaje poseł.

Protestować każdy może

Wg Polskiego Stronnictwa Ludowego prawo do protestu gwarantuje konstytucja. - Trudno tutaj emocjonalnie do tego podchodzić i popierać bądź nie popierać protestu "S". Związkowcy mają prawo do sprzeciwu. Projekt podniesienia wieku przejścia na emeryturę do 67 lat budzi niepokój społeczny. Stąd też ten protest. Mam nadzieję, że ten wspólny koalicyjny projekt będzie zawierał takie regulacje, które będą zadowalały także związki zawodowe - mówi rzecznik PSL Krzysztof Kosiński. - Solidarność chce jeszcze raz bardzo dobitnie zwrócić uwagę na swoje postulaty. To z punktu widzenia ruchu zawodowego jest rzeczą o fundamentalnym znaczeniu. Na pewno przy okazji miasteczka namiotowego ten efekt zostanie osiągnięty - ocenia Leszek Miller. - W Sejmie polityczna pomoc na pewno zostanie udzielona, chociażby w piątek, kiedy trzeba będzie głosować nad wnioskiem "Solidarności" o referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego - dodał lider SLD.

Do dziś pod wnioskiem związku podpisało się ok. 2 mln osób. - Chcielibyśmy, żeby politycy spełnili oczekiwania tych 2 mln ludzi - mówił w TOK FM wiceprzewodniczący Regionu Gdańskiego NSZZ "S" Roman Kuzimski.

DOSTĘP PREMIUM