Koalicji zostanie jeden głos przewagi? "Może być coraz trudniej z głosowaniem"

Janusz Palikot zapowiada, że podbierze Platformie dwóch posłów. Wtedy koalicja będzie miała w Sejmie przewagę tylko jednego głosu. A niebawem ważne głosowania. Kiedyś z powodu nieobecności posła Dyki zawalił się rząd Hanny Suchockiej. - Przyznaję, będzie coraz trudniej z głosowaniem nad ustawami - obawia się Małgorzata Kidawa-Błońska.
Janusz Palikot zapowiedział, że toczy zaawansowane rozmowy z czterema posłami Platformy, z czego dwóch jest bliskich transferu do jego partii. Ich decyzja, dogadana podobno na 90 proc., ma być ogłoszona po Wielkanocy. Jeśli tak się stanie, przewaga koalicji stopnieje zaledwie do głosu jednego posła. To niewiele, biorąc pod uwagę choroby czy inne przypadki losowe. Wśród tych, którzy pojawią się na Wiejskiej, może nie wystarczyć ogłoszenie partyjnej dyscypliny. Czy PO i PSL mają się czego obawiać?

Kidawa-Błońska: Będziemy musieli się pilnować

Kiedy z PO na początku marca odszedł Łukasz Gibała, koalicja ma przewagę tylko trzech głosów. Jak powiedział, "obserwując podsumowanie 100 dni rządu przez premiera Donalda Tuska, uświadomił sobie, że rząd nie chce żadnej zasadniczej zmiany w Polsce". Jeszcze nie wiadomo, którzy posłowie są kuszeni przez Palikota. Jak przyznał Artur Dębski, wiceszef partii, będą to jednak politycy z dalszych szeregów.

- Transfery nieznanych posłów to element establishmentowych gierek międzypartyjnych - uważa Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. I choć dodaje, że "nie są przez Polaków cenione", to jednak właśnie one są strategią osłabiania koalicji, którą z premedytacją prowadzi Janusz Palikot. - Będziemy musieli się bardzo pilnować - powiedziała serwisowi Wyborcza.pl Małgorzata Kidawa-Błońska, wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego PO.

Casus posła Dyki

Koalicja ma się czego obawiać. Przewaga jednego głosu to naprawdę niewiele. Jak bumerang wraca sprawa posła Zbigniewa Dyki. Jego spóźnienie na głosowanie 28 maja 1993 r. w sprawie wotum nieufności dla rządu Hanny Suchockiej przyczyniło się do upadku gabinetu. Nieoficjalnie mówi się, że poseł zatrzasnął się wtedy w toalecie.

Kidawa-Błońska uważa, że najważniejsza z obecnych ustaw, ta dotycząca podniesienia wieku emerytalnego, raczej nie jest zagrożona. Tutaj liczy na wsparcie posłów Ruchu Palikota. Obawia się jednak, że "może być problem z ustawą o emeryturach mundurowych czy o podatku dochodowym dla rolników". - Będziemy musieli szukać pojedynczych posłów w innych klubach, by mieć bezpieczną większość - powiedziała serwisowi Wyborcza.pl.

Pomaska zapowiada szybki powrót

Trzeba będzie też pilnować własnych szeregów. Ktoś może zachorować, pilnie z powodów rodzinnych lub zawodowych wyjechać lub - tak jak posłanka Małgorzata Niemczyk - przebywać na urlopie macierzyńskim. W zaawansowanej ciąży jest też Agnieszka Pomaska, która póki co nie widzi problemu. - Jak do tej pory nie opuściłam żadnego posiedzenia Sejmu. Zobaczymy, czy dalej będzie mi się to udawało - powiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Posłanka potwierdziła, że spodziewa się dziecka właśnie w kwietniu, jednak nie obawia się z tego powodu o losy koalicji. - Po urodzeniu pierwszego wróciłam do Sejmu po dwóch tygodniach. Obyło się bez szkody dla mojego dziecka, dla mnie i dla procesu legislacyjnego w Sejmie. Mam nadzieję, że moja druga córeczka też mi na to pozwoli - powiedziała.

- Jak Janusz Palikot będzie pewny na 100 proc., to wtedy będzie można rzeczywiście się martwić. Wypadki losowe czy zdrowotne chodzą po ludziach i mogą zdarzyć się każdemu. Może być i tak, że kogoś na posiedzeniu Sejmu nie będzie - dodała posłanka. Jednak według niej "ostatnie głosowanie pokazało, że mimo wszystko przewaga koalicji jest spora. Nie stawiło się więcej posłów ze strony opozycji".

"Opozycja nie jest monolitem"

Jarosław Flis nie obawia się, że przewaga zaledwie jednego głosu może zdestabilizować prace legislacyjne koalicji. - Sytuacja, gdy kogoś zabraknie na sali sejmowej, nie będzie niczym niezwykłym, nawet przy kruchej większości. Nigdy przecież nie ma wszystkich posłów na sali w czasie głosowań - uważa.

Według niego "opozycja zaś nie jest monolitem, który tylko czeka, aż dostanie jednego posła więcej i przejmie władzę". - Nie dość, że jest podzielona: lewo i prawo, to jeszcze jest podzielona w obrębie tych skrzydeł. To cała potencjalna baza poparcia dla ustaw koalicji - wylicza.

DOSTĘP PREMIUM