Zamknęli stację benzynową, zanim dojechali na nią politycy PiS. "Tam też Was nie chcą?"

Politycy PiS mieli na dziś zaplanowaną konferencję poświęconą rosnącym cenom paliw. Mieli zatankować na warszawskiej stacji benzynowej i zaprezentować paragon, który by zilustrował, jak w ostatnich miesiącach urosły ceny. Stację jednak zamknięto, zanim politycy zdołali na nią dotrzeć.
Dzisiejsza konferencja Prawa i Sprawiedliwości zakończyła się pewnym niepowodzeniem. Stacja benzynowa w Warszawie, na której politycy ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego mieli pokazać, jak bardzo wzrosły w ostatnim czasie ceny benzyny, została zamknięta tuż przed ich przybyciem.

"Od tego ceny benzyny nie spadną"

"Konf. prasowa PiS nt. cen paliw przy stacji PKN Orlen. Właściciel zamknął stację! Od zamykania stacji ceny nie spadną" - skwitował na Twitterze oburzony rzecznik partii Adam Hofman.

Od złośliwego komentarza nie mogła się powstrzymać posłanka Platformy Agnieszka Pomaska, która zapytała żartobliwie: - Tam też Was nie chcą?

Hofman skontrował: - Warto przypomnieć, że PKN Orlen to spółka Skarbu Państwa.

PiS proponuje, jak obniżyć ceny

PiS - mimo zamkniętej stacji benzynowej - i tak przedstawił swoje dwa projekty zmian w ustawach, które miałyby wpłynąć na obniżenie cel paliw. Jak podkreśliła wiceprezes PiS Beata Szydło, pierwsza z proponowanych zmian dotyczy ustawy o podatku PIT i ma polegać na odpisie podatkowym na zakup paliw - ok. 750 złotych rocznie.

Druga propozycja dotyczy obniżki podatku akcyzowego - o 2 grosze za litr gazu i o 5 groszy za litr benzyny. - To nie jest tak, że premier i rząd nic nie mogą w sprawie cen benzyny - przekonywał z kolei Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS.

DOSTĘP PREMIUM