Bielan: Jarosław jako prezydent szukałby zemsty. Najważniejsze byłoby odwołanie Tuska

Czy Jarosław Kaczyński jako prezydent szukałby zemsty? - Nie mówię, że nie - powiedział Teresie Torańskiej Adam Bielan. Według dawnego polityka PiS dla obecnego prezesa partii w razie wygrania wyborów prezydenckich ważniejsze od kwestii merytorycznych byłoby pozbawienie Donalda Tuska władzy.
Adam Bielan w drugiej części nieautoryzowanej rozmowy z Teresą Torańską, która ukazała się w "Newsweeku", stwierdził, że Jarosław Kaczyński byłby lepszym prezydentem od zmarłego brata. Lech Kaczyński przed swoją śmiercią w katastrofie lotniczej miał nawet robić sondaż wśród najbliższego otoczenia, czy szef Prawa i Sprawiedliwości miałby szansę w kolejnych wyborach.

"Chciał jak najszybszej zmiany rządu"

- (Jarosław) jako doświadczony polityk wie, że prezydentura wymaga ponadpartyjności. Leszek nie mógł wyzwolić się z PiS, bo był uzależniony od brata. Jarosław nie miałby tego balastu - stwierdził europoseł.

Zaraz jednak dodał, że szef Prawa i Sprawiedliwości, zająwszy stanowisko prezydenta Polski, mógłby - bardziej od swojego brata - szukać zemsty. - Gdyby został prezydentem, podjąłby - myślał już o tym - bardzo energiczne działania zmierzające do zmiany rządu. Dla niego pozbawienie stanowiska Tuska byłoby ważniejsze niż kwestie merytoryczne - przyznał Bielan.

Według eurodeputowanego prezes PiS gotowy był odwołać premiera jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. - I gdyby się na to zdecydował, następny rząd mógłby stworzyć tylko w koalicji z PSL i SLD, Pawlaka na przykład powołując na premiera - wyjaśnił polityk.

"Jarosław abdykował z realnej polityki - na razie"

Jak tłumaczył Adam Bielan, potem okazało się, że dla Jarosława Kaczyńskiego wygranie wyborów prezydenckich było równie ważne jak wygrana w wyborach parlamentarnych. - Oświadczył, że nawet gdyby zdobył samodzielną większość, nie chce rządzić w Polsce, nie mając Pałacu Prezydenckiego - wspominał.

Bielan wyznał, że z takich wypowiedzi zrozumiał, że "Jarosław podjął decyzję, iż abdykuje z realnej polityki bieżącej i na razie nie chce przejąć władzy w Polsce". - Planuje przeczekać pięć lat w opozycji do 2015 roku, czyli do wyborów parlamentarnych i prezydenckich. I liczy na to, że po czterech kolejnych latach rząd Platformy się zużyje i on zdobędzie Pałac Prezydencki i Aleje Ujazdowskie, czyli premiera - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM