Posłanka PiS broniła Gowina przed feministkami

Feministki, Kinga Dunin i prof. Małgorzata Fuszara, ostro skrytykowały kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości za ostatnie wypowiedzi o konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Stanowiska krytycznego wobec konwencji broniła posłanka PiS prof. Krystyna Pawłowicz.
- Pan minister Gowin po to jest w tym gabinecie, żeby mówić takie rzeczy, więc w ogóle mnie jego słowa nie zaskoczyły - powiedziała w audycji "Sterniczki" Kinga Dunin, pisarka i feministka, oceniając słowa ministra sprawiedliwości o konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet. - Ta konwencja będzie ratyfikowana, a Jarosław Gowin służy do zajmowania pola politycznego. To jest podpuszczanie konserwatywnego elektoratu i umizgiwanie się do niego. To jest strategia polityczna i właściwie nie powinniśmy się tym zajmować, bo to jest pójście na rękę Platformie Obywatelskiej - oceniła pisarka.

Wiceminister ma braki w edukacji

Profesor Małgorzata Fuszara, prawnik i socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, która również była gościem Roberta Kowalskiego, ostro skrytykowała wiceministra Michała Królikowskiego, który powiedział, że pojęcie godności w polskiej konstytucji należy rozumieć zgodnie z tradycją chrześcijańską. Zdaniem prof. Fuszary ta wypowiedź świadczy o brakach w edukacji prawniczej wiceministra.

- Minister Królikowski nie może tak tego widzieć - mówiła prof. Fuszara. - Dla niego punktem zaczepienia był problem zwalczania stereotypów związanych z płcią. Wiceminister musi wiedzieć, że to wszystko już w polskim prawie jest, bo ratyfikowaliśmy konwencję o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet. To wszystko już tam jest. Więc jeśli nie wypowiadamy tej konwencji, to takie stwierdzenie jest orzeczeniem niezgodnym z polskim stanem prawnym. Jeszcze rozumiem, że taki przekaz ideologiczny może powiedzieć minister Gowin, który nie jest prawnikiem, ale prawnik? - zakończyła prof. Fuszara.

Posłanka PiS popiera Gowina

Przeciwko feministkom wystąpiła posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz, która broniła ministra Gowina i atakowała dokument Rady Europy. Mówiła, że "definicja płci w tej konwencji jest absurdem sprzecznym ze stanem naturalny", oraz zaatakowała stosowane w konwencji pojęcia stereotypowych i niestereotypowych ról płciowych. Jej zdaniem konwencja "jest ciężko lewackim, feministycznym i ideologicznym zapisem. Nie dajcie się państwo na to nabrać" - apelowała do słuchaczy audycji "Sterniczki" w Programie 1 Polskiego Radia.

Definicja płci nie jest spójna

Minister swoje zastrzeżenia do konwencji wyraził w rozmowie z działaczami Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zapytaliśmy, co konkretnie nie podoba się ministrowi w tym dokumencie.

"Zastrzeżeniem związanym z tym aktem prawa międzynarodowego jest definicja społeczna płci i związane z nią obowiązki promocji postaw społecznych. W tym zakresie konwencja wykracza poza konstytucyjny system uwarunkowań aksjologicznych" - tak na nasze pytanie o przyczynę zastrzeżeń ministra odpowiedziała jego rzeczniczka Patrycja Loose.

Poproszona o sprecyzowanie, na czym ta aksjologiczna niespójność polega, odpowiedziała, że definicja płci zawarta w konwencji "nie jest spójna" z konstytucyjną zasadą ochrony godności człowieka oraz z art. 18 konstytucji mówiącym, że "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką RP".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM