Historyk o Błaszczaku: Politycy powinni czytać dokumenty, które komentują

- Bardzo bym się cieszył, gdyby politycy tej miary co szef największego opozycyjnego klubu poselskiego czytali dokumenty, do których się odnoszą. Strona polska nie domagała się uznania sprawy katyńskiej za ludobójstwo. Trybunał w ogóle nie miał orzekać w kwestii ludobójstwa - mówi w TOK FM dr Hieronim Grala z Uniwersytetu Warszawskiego, były dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie.


"Trybunał unika rozstrzygnięcia kwestii fundamentalnej, czyli odpowiedzialności Rosjan za ludobójstwo katyńskie, mówiąc, że nie otrzymał od strony rosyjskiej materiałów w tej sprawie. Oczywiście, że nie otrzymał, dlatego że strona rosyjska nie chce tych materiałów wydać (...)" - mówił dziś poseł Mariusz Błaszczak.

- Strona polska nie domagała się uznania sprawy katyńskiej za ludobójstwo. Trybunał w ogóle nie miał orzekać w kwestii ludobójstwa - mówi w TOK FM dr Hieronim Grala. - Trudno wymagać od Trybunału, żeby łamał żelazną zasadę procesową, która ogranicza możliwość działania sądu poza zakresem przedmiotu procesowego - dodaje. - I druga sprawa - też najwyraźniej temu politykowi niezbyt znana - czyli kwestia jurysdykcji samego Trybunału. Kto może kogo oskarżyć, co może być kwestią skargi itd. Takie rzeczy polityk powinien wiedzieć - mówi historyk.

"Teorie spiskowe ws. przecieku"

Poseł Błaszczak powiedział też: "Druga sprawa to stanowisko władz polskich, które powinno być inne. Władze polskie powinny być stroną w tym postępowaniu, a nie wspierającym rodziny". - Odesłałbym pana posła do lektury podstawowych dokumentów - co do tego, w jakich sprawach i gdzie państwa mogą skarżyć inne państwa - mówi Grala.

- Narosło też wiele teorii spiskowych dotyczących przecieku do rosyjskiej prasy przed ogłoszeniem wyroku. W mediach padały stwierdzenia: "sprawa jest precedensowa", "nic takiego wcześniej się nie zdarzało". - Otóż zdarzało się. Np. w postępowaniu dotyczącym ludobójstwa Ormian. W postępowaniu ws. Czeczenii także doszło do wycieku dokumentów. Nie mamy więc polskiego priorytetu na brak dyskrecji sądu i nie jesteśmy osaczeni - mówił w TOK FM historyk.

Co zmieni ten wyrok?

Doradca reprezentacji Rosji przy Radzie Europy Władisław Jermakow powiedział po wyroku, że "na pierwszy rzut oka ten wyrok wydaje się satysfakcjonujący". Izabella Sariusz-Skąpska, prezes Federacji Rodzin Katyńskich, skomentowała: Nie bardzo te słowa rozumiem. Mogli się spodziewać, że będzie ostrzej, a takie słowa nie padły i to jest to "zrównoważenie". Ale wariant pesymistyczny jest taki, że myślą teraz: "No i co nam zrobicie?".

- Kiedy mówimy: "Rosjanie pomyślą", musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: kim są ci Rosjanie? Niemała część naszych sąsiadów od dawna jest w naszą sprawę zaangażowana. I uogólnienie Rosjanie może być dla nich krzywdzące. Ogromna część rosyjskiego społeczeństwa po prostu nie wie, czego sprawa dotyczy, i nie zwraca na to specjalnej uwagi - mówił dr Hieronim Grala. - Pytanie, czy chcemy zmiany w świadomości rosyjskiego społeczeństwa, narodu, elit czy rosyjskich instytucji. Czy społeczeństwo rosyjskie przywiązuje dużą wagę do wyroków strasburskiego Trybunału? Tak naprawdę ponad 90 proc. Rosjan pewnie nie wie, czym jest Trybunał w Strasburgu - dodaje.

Wykluczające się wyroki w Rosji

- Z kolei jeśli chodzi o podejście państwa rosyjskiego, to pamiętajmy, że Rosja przegrywała w Strasburgu niejednokrotnie. I dotychczas tylko dwa razy - w kwestiach kosmetycznych - podporządkowała się zaleceniom Trybunału. We wszystkich pozostałych kwestiach Ministerstwo Sprawiedliwości "płaci swoje rachunki" i robi wszystko po staremu - mówił dr Grala.

- W samej Rosji jest też wielki bałagan w sądownictwie - zapadają tam wykluczające się wyroki ws. Katynia. Jeden sąd dzielnicowy w Moskwie w wyroku informował, że Katyń to zbrodnia niemiecka z 1941, z kolei w drugiej dzielnicy sąd oddalił skargę wnuka Stalina, mówiąc, że Katyń to zbrodnia sowiecka i przedstawiciele najwyższych władz ZSRR miały w niej udział - dodał historyk.

DOSTĘP PREMIUM