Publicysta "Rzeczpospolitej": W UE nagle zapanowała moda na oburzenie. A karać nas za Tymoszenko? Absurd

"W Unii, która przez długi czas udawała, że nie widzi żadnych mankamentów we wschodnich demokracjach, nagle zapanowała moda na oburzenie na politykę Kijowa" - pisze Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej" nt. kolejnych pośrednich i bezpośrednich wezwań do bojkotu Ukrainy. Jak dodaje, "Polska nie ma się czego wstydzić" i karanie nas "za to, jak Ukraina potraktowała swoją byłą premier, to absurd".
Do bojkotu przez europejskie rządy Euro 2012 na Ukrainie z powodu uwięzienia Julii Tymoszenko wezwał w wywiadzie dla poniedziałkowego wydania tabloidu "Bild" niemiecki minister środowiska Norbert Roettgen. Do tego samego wzywał też w niedzielnym wydaniu tego tabloidu - "Bild am Sonntag" - Sigmar Gabriel, szef SPD, największej niemieckiej partii opozycyjnej.

W czwartek rzecznik prezydenta Niemiec oświadczył z kolei, że Joachim Gauck nie weźmie udziału w planowanym na połowę maja spotkaniu prezydentów krajów środkowoeuropejskich w Jałcie na Ukrainie. Decyzję uznano za znak protestu ws. Tymoszenko.

Komisarz sprawiedliwości UE Viviane Reding zamierza z powodu Tymoszenko bojkotować nie tylko Ukrainę, ale i Polskę - dlatego nie przyjedzie na mecz otwarcia Euro 2012 w Warszawie.

Wg Michała Szułdrzyńskiego to absurd. "Przypomnijmy: w sprawie Julii Tymoszenko polskie władze zachowywały się jak należy. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nawet podczas pobytu w Kijowie dwa miesiące temu w rozmowie z prezydentem Wiktorem Janukowyczem ostrzegał przed konsekwencjami uwięzienia byłej premier. Miesiąc temu premier Donald Tusk podczas spotkania ze swym ukraińskim odpowiednikiem Mykołą Azarowem również wyraził zaniepokojenie sytuacją Julii Tymoszenko" - pisze publicysta w swoim komentarzu w "Rzeczpospolitej".

Wzywa też nasz rząd, by zareagował: "Polska nie ma się czego wstydzić. Może więc dobrze byłoby, gdybyśmy uświadomili Zachodowi, że karanie Polski za to, jak Ukraina potraktowała swoją byłą premier, to absurd".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM