Tomaszewski: wstyd mi, że kiedykolwiek grałem w reprezentacji Polski

- Nie będę kibicował reprezentacji Polski. To nie jest moja drużyna, nie utożsamiam się z nią. Jest mi z tego powodu bardzo smutno, bo pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. Ale wstyd mi, że kiedykolwiek grałem w reprezentacji Polski, w koszulce z orłem, która dziś jest profanowana - powiedział w Radiu Zet poseł PiS Jan Tomaszewski. Zapytany, komu będzie kibicował, powiedział - Będę kibicował dobrym.


Dodał, że nie tylko nie będzie kibicował, ale również nie pojedzie na Ukrainę: "Nigdzie nie pojadę, do żadnego Kijowa. Nie wiem, czy Julia Tymoszenko jest winna czy niewinna, ale się z nią solidaryzuję - mówił i apelował - Namawiam kibiców, że jeśli pojadą na Ukrainę, niech wezmą ze sobą pomarańczowe chusteczki, niech wychusteczkują tego Janukowycza. A zawodnicy niech założą pomarańczowe opaski przeciwpotowe, na które nie trzeba zgody UEFA.

"Polacy! Zachowujcie się"

Apeluję do wszystkich moich rodaków, żebyśmy się zachowali. Bo to nie premier, prezydent, parlament czy Jan Tomaszewski będą za to Euro rozliczani, ale naród będzie rozliczany. Drogi nie są takie, jakie powinny być, koleje też. Wszystko, co możemy zrobić, żeby zyskać dobrą opinię, to przyjąć gości z otwartym sercem - mówił poseł PiS.

Gość audycji komentował mecz Legia Warszawa - Korona Kielce, w czasie którego kibole Legii rzucali na murawę race, a potem spalili flagę Korony: "Niestety, to jest zaraza, której nie można zwalczyć. (...) Ale zobaczmy, kto na to pozwala. W Kielcach był finał Pucharu Polski, którego organizatorem był PZPN, a kibice wnieśli tyle materiałów wybuchowych, że można by tym całe Kielce wysadzić. Jak to jest w ogóle możliwe? A teraz PZPN jest odpowiedzialny za organizację meczów na Euro. Boże, chroń Polskę przed takimi organizatorami. W Kielcach zawalili organizatorzy, czyli PZPN, a ukarane zostały kluby: Ruch i Legia".

"Nie życzę sobie, żeby Francuz i dwóch Niemców..."



- A może należałoby zlikwidować gniazda tych zaśpiewajłów? - zapytała prowadząca audycję. - Może, ale to musiałaby być wspólna decyzja rządu, ministra sportu i PZPN. Jestem przekonany, że byłoby przyzwolenie społeczne na to, żeby zlikwidować tych trzydziestu-czterdziestu prowodyrów, którzy są w każdej z tych grup kibicowskich, nawet jeśli to nie byłoby do końca zgodne z prawem - odpowiedział Tomaszewski. - Wszyscy wiedzą, kto to jest, i co? I nic, czeski film, cały czas czekamy.

- Ja, jako członek Klubu Wybitnego Reprezentanta, nie życzę sobie, żeby w reprezentacji grał zawodnik, który został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za korupcję, jeden Francuz i dwóch Niemców, którzy grali już dla Francji i Niemiec. Nie załapali się do swoich pierwszych reprezentacji, odbierają prawdziwym Polakom miejsce w reprezentacji - powiedział Jan Tomaszewski, tłumacząc, dlaczego nazwał drużynę Franciszka Smudy "kadrą hańby", choć zastrzegł, że nie dotyczy to wszystkich piłkarzy.

"To nie ma nic wspólnego z reprezentacją Polski"

Prowadząca audycję przytoczyła słowa premiera Donalda Tuska, który komentując słowa Tomaszewskiego, machnął ręką i powiedział: "Ten, jak coś powie...". Jan Tomaszewski w odpowiedzi pytał: "Panie premierze, czy uważa pan, że zawodnik skazany za korupcję powinien reprezentować czterdziestomilionowy naród? Czy powinni nas reprezentować jeden Francuz i dwóch Niemców, gdy są Mila, Żyro, Borysiuk, Kaźmierczak, dwa Wilki - mamy tych chłopców i to oni powinni być promowani".

Były bramkarz reprezentacji Polski nie oszczędził również selekcjonera: "Ostatnio trener Smuda chwalił się Niemcom, że ma ważny do 2019 roku dowód osobisty i że on jest Niemcem. To nie jest przestępstwo, ale ja chciałbym wiedzieć, kim jest Smuda - Niemcem czy Polakiem? - mówił. - A jak Niemcem, to co? - pytała prowadząca. - To nic, ale wtedy to usprawiedliwia tę jego kadrę. To jest drużyna Smudy, Laty i PZPN, ale nie ma nic wspólnego z reprezentacją Polski - odpowiedział Tomaszewski.

DOSTĘP PREMIUM